"Nie robimy żadnych wyjątków w zakresie procedury przeglądu wydatków pod kątem oszczędności" - potwierdza Magdalena Kobos, rzeczniczka Ministerstwa Finansów. Rostowski chce, by swoje budżety zmniejszyło kilkanaście publicznych instytucji, tzw. świętych krów: kancelarie prezydenta, Senatu, PIP, IPN, NIK czy Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, które same, bez ingerencji rządu i ministra finansów, ustalają własne budżety. Minister finansów nie może ich zmieniać, a jedynie włącza je do projektu ustawy budżetowej. Poprawki do ich finansów może nanosić jedynie parlament.

I już teraz przedstawiciele tych instytucji kwestionują intencje ministra. "Można zmniejszać wydatki, ale w drodze odpowiednich aktów prawnych, a nie listu ministra finansów. Nie bardzo wiem, jak należy rozumieć to pismo' - mówi szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki. I jak na razie Jacek Rostowski musi się liczyć z tym, że usłyszy od tych instytucji zgodne "nie". Bo szanse na to, że którakolwiek z nich ograniczy teraz swoje wydatki, są minimalne.

"Wydatki i tak mamy już ograniczone. Trudno sobie wyobrazić, że prezydent przestanie przyjmować delegacje zagraniczne, organizować spotkania z korpusem dyplomatycznym czy nie zorganizuje przyjęcia na 3 Maja" - ironizuje Piotr Kownacki.

A Andrzej Arseniuk, rzecznik IPN, narzeka, że budżet instytutu nie zmienia się od dwóch lat, a sam instytut otrzymuje kolejne zadania do realizacji, w związku z czym "zagrożona jest jego ustawowa działalność". "Już teraz jesteśmy zmuszeni zwolnić sto osób i musimy wstrzymać proces zapisywania archiwów w wersji cyfrowej" - wylicza Arseniuk.

Również Grażyna Witkowska, dyrektorka departamentu budżetu i finansów Państwowej Inspekcji Pracy, przypomina, że budżet PIP zmniejszono już na etapie prac nad ustawą budżetową. "Na teraz nie widzimy możliwości zmniejszenia budżetu. Jeśli taka możliwość się pojawi w ciągu roku, to na pewno ją zgłosimy" - zapewnia Witkowska.

Resort finansów nie zamierza jednak rezygnować. "Na razie kłujemy ich widelczykiem do ciasta, jak się nie uda, spróbujemy inaczej" - mówi jeden z urzędników resortu finansów. Tłumaczy, że to dla dobra tych instytucji. "Jeśli teraz przygotują się do oszczędności, to zrobią to planowo, a jak będą musieli robić na łapu-capu, to skutki mogą być różne" - tłumaczy.

Ale cięcie budżetów tych instytucji faktycznie jest możliwe tylko przy okazji nowelizacji budżetu. To jednak może zgodnie z zapowiedziami premiera nastąpić najwcześniej w czerwcu. Na pewno próba ucięcia budżetów tych instytucji nie obejdzie sie bez politycznej burzy, bo w obronie wielu tych instytucji stanie PiS.

"Nie ma się co dziwić. Ich budżety rzeczywiście zostały pościnane w Sejmie" - komentuje Aleksandra Natalli-Świat, wiceszefowa sejmowej komisji finansów publicznych. I ostro krytykuje rządowe pomysły na walkę z kryzysem. "Polska powinna iść tą samą drogą co inne kraje: pobudzać gospodarkę wydatkami publicznymi, a nie odwrotnie" - mówi posłanka PiS.