Szef ABW każe agentom stawać na baczność
Funkcjonariusze ABW mają prawo być zażenowani. Ich szef Krzysztof Bondaryk wydał instrukcję, w której uczy urzędniczej kultury. Za dobrą zasadę uznał wstawanie z krzeseł, gdy do pokoju wchodzi przełożony, i ustępowanie miejsca w windzie wyższym oficerom. Na co dzień agenci mają chodzić w garniturach, a w piątek mogą pracować w dresach.
- Emerytury dla mundurowych. Rząd ulega?
- Co polski James Bond wie o śmierci geologa?
- Rząd rujnuje policję
- Cięcia w ABW zagrażają państwu
- Płażyński: PO nie założyły służby specjalne
- Speckomisja zbada sprawę porwanego Polaka
- GROM powinien odnaleźć talibów
- Czumę pomówił jego osobisty wróg
- Wszystkie problemy ministra Czumy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do szczegółów nowej instrukcji dotarł DZIENNIK. Dowiedzieliśmy się, że Krzysztof Bondaryk wydał ją w ubiegłym tygodniu.
Początek lutego był okresem podwyższonej gotowości w polskich służbach specjalnych. W tym czasie toczyła się gra o życie polskiego geologa porwanego w Pakistanie. Jednak ABW zajmowała
się też czym innym. Podczas odprawy kadry kierowniczej w ubiegły czwartek w centrali agencji, na którą do Warszawy przyjechali dyrektorzy delegatur i szefowie wydziałów, szef tej
instytucji wygłosił instrukcje, jak powinni wyglądać funkcjonariusze. "Oznajmił, że od poniedziałku do czwartku trzeba przychodzić w garniturach , a w piątek dowolnie, nawet na
sportowo" - relacjonuje DZIENNIKOWI oficer ABW. "Rzeczywiście instrukcje dotyczące ubioru do nas trafiły. Mamy być eleganccy" - potwierdza jeden z oficerów delegatury
na południu Polski.
Krzysztof Bondaryk nakazał również okazywanie większego szacunku przełożonym. "Mamy ustępować miejsca, na przykład w windach, oraz wstawać z krzeseł, kiedy szefowie bądź wyżsi rangą oficerowie wejdą do pokoju" - mówi funkcjonariusz.
Eksperci takie zarządzenia uznają za wątpliwe. "Nakazywanie chodzenia do pracy w garniturach to absurd" - uważa Bogdan Święczkowski, szef ABW w rządzie Jarosława
Kaczyńskiego. Generał Gromosław Czempiński, były szef Urzędu Ochrony Państwa, zauważa, że za jego czasów takie zarządzenia były niepotrzebne. "Wiadomo było, że do pracy nie
wolno przychodzić w niestosownym stroju. Chyba że sytuacja tego wymagała" - mówi. "I bez takich instrukcji wiadomo, jak przychodzi się do pracy. To kwestia kultury" -
twierdzi z kolei Zbigniew Siemiątkowski, szef wywiadu cywilnego w rządzie Leszka Millera.
Co na to ABW? Czy to wynika z doświadczeń jej szefa, który ostatnie lata spędził, pracując w wielkiej korporacji? "Funkcjonariusze reprezentują nie tylko siebie, ale
przede wszystkim urząd państwowy, jakim jest ABW. Stosowność stroju oraz kultura osobista są ważnym elementem kultury służby i przypomina się o nich cyklicznie wszystkim
pracownikom" - tłumaczy mjr Katarzyna Koniecpolska Wróblewska, rzecznik ABW.
Obowiązek noszenia garnituru ćwiczyli już policjanci z największej warszawskiej komendy, tej na Mokotowie. Marynarki nosili nawet funkcjonariusze z wydziałów kryminalnych, którzy zdobywali informacje od przestępców. Aby się nie zbłaźnić, przebierali się w samochodach pod komendą. Akcja „garnitur” trwała jednak krótko. Komendant, który ją wprowadził, szybko odszedł.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!