To wzburzyło szefa rządu. "Jestem zawiedziony. Prezydent bierze przecież pieniądze za współkształtowanie polityki zagranicznej" - przyznał premier Donald Tusk. Na reakcję Lecha Kaczyńskiego nie trzeba było długo czekać. "Myślę, że nie biorę pieniędzy mniej uczciwie niż premier" - odciął się prezydent. I tłumaczył, że nie przyszedł do Sejmu, bo... Sikorski wcześniej przesłał mu swoje wystąpienie.

Znacznie ostrzej zareagował prezydencki minister Michał Kamiński: "Premier, który w ubiegłym roku zwiedził Machu Picchu, a w czasie kryzysu hulał na nartach, jest ostatnią osobą, która miałaby prawo upominać pracującego i pracowitego prezydenta" - oświadczył.

Piotr Kowanacki jednak samo przemówienie szefa dyplomacji ocenia łagodnie. "To było dobrze skonstruowane wystąpienie - zwarte, nie za długie i wygłoszone z dobrą dykcją" - komentował.

Terroryzm groźny jak nigdy dotąd

A jakie miało przesłanie? Zdaniem Sikorskiego Polska stała się integralną częścią świata Zachodu. I to nie tylko na dobre, ale i na złe. "Dołączyliśmy niestety do smutnej listy krajów, które poniosły ofiary w starciu z bezwzględnością zbrojnego fanatyzmu: USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Japonii. Terroryzm jest globalnym zagrożeniem, z którym musimy walczyć solidarnie, zdecydowanie i coraz bardziej skutecznie. Walkę tę będziemy prowadzić w imię pamięci pana Piotra Stańczaka" - tymi słowami Sikorski otworzył swoje expose.

problem numer dwa - kryzys

Drugim zagrożeniem, przed którym stanęła Polska, jest kryzys gospodarczy. "To czas próby dla cywilizacji zachodniej, która zrodziła nowoczesną gospodarkę rynkową i wszczęła proces integracji" - ostrzegł minister. Sikorski nie ma wątpliwości: "Przez wzburzone wody globalnej polityki i gospodarki bezpieczniej płynie się nie w narodowej szalupie, lecz na europejskim liniowcu" - przekonywał.

Niemcy ważniejsi od tarczy

W tej podróży uprzywilejowanymi partnerami Polski mają być Niemcy. Sikorski pominął najbardziej drażliwe kwestie, jak np. Gazociąg Północny. "Niemcy są naszym kluczowym sojusznikiem w UE i NATO" - dwukrotnie powtarzał. "Nie brak nam problemów w stosunkach dwustronnych, ale wbrew pozorom problemy nie wynikają wyłącznie z konfliktowej historii ostatnich kilkuset lat, ale także z obiektywnych różnic potencjału, stopnia rozwoju cywilizacyjnego" - tłumaczył minister.

Na Stany Zjednoczone poświęcił już dużo mniej miejsca. "Liczymy na szybkie odnowienie pozycji USA jako mądrego, demokratycznego lidera potrzebnego Europie" - oświadczył. Budowa tarczy antyrakietowej pojawiła się dopiero w 36. minucie przemówienia. A uzyskanie od Amerykanów zgody na instalację baterii Patriot Sikorski uznał dopiero za szóste pod względem ważności osiągnięcie naszej dyplomacji w minionym roku, nawet po poprawie stosunków z Rosją.

Opozycja nie jest zachwycona takim przewartościowaniem. Paweł Kowal, poseł PiS i wiceszef dyplomacji, uznał bilans stosunków z Niemcami za druzgocący. "Żaden z problemów nie został rozwiązany, a doszły jeszcze nowe, jak zamknięcie rynków pracy" - punktował.