Profesor Bartoszewski nie kryje irytacji. "To tak, jakby Watykan mianował pełnomocnikiem ds. stosunków z Izraelem biskupa Williamsona, który zaprzecza istnieniu Holokaustu" - mówi o docierających z Berlina sygnałach szykującej się nominacji dla Steinbach. I ostrzega: jeśli do niej rzeczywiście dojdzie, polskie władze rozważą odwołanie szeregu wspólnych, polsko-niemieckich imprez zaplanowanych na ten rok.

Na pierwszy ogień pójdą: planowane pod koniec lutego w Hamburgu spotkanie premiera Tuska z kanclerz Merkel oraz utworzenie w marcu przez ministrów kultury obu krajow tzw. sieci pamięci europejskiej dla zacieśnienia współpracy naukowców i ludzi kultury. "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Rząd Donalda Tuska odsunął od kierowania polsko-niemieckimi instytucjami germanofobów. Oczekujemy tego samego od strony niemieckiej" - dodaje profesor Bartoszewski.

Piotr Paszkowski, rzecznik MSZ przyznaje: rozmowy w Berlinie będą niezwykle trudne. Polskie źródła dyplomatyczne ostrzegają, że w razie ich niepowodzenia Władysław Bartoszewski mógłby nawet zrezygnować ze stanowiska sekretarza stanu w kancelarii premiera odpowiedzialnego za stosunki z Niemcami.

To byłby niezwykły zwrot w polskiej polityce zagranicznej, bo jeszcze w piątek w dorocznym expose sejmowym szef MSZ Radosław Sikorski dwukrotnie nazwał Niemcy "strategicznym sojusznikiem" naszego kraju. Dymisja Bartoszewskiego wywołałaby także skandal za Odrą bo były więzień obozu w Auschwitz jest powszechnie uważany w Niemczech za wielki autorytet moralny.

O co poszedł spór? Wśród 12 członków Rady Muzeum Historii Niemiec, która będzie nadzorować budowę w Berlinie "Widomego Znaku" upamiętniającego przesiedlenie ludności niemieckiej m.in. z terenów dziesiejszej Polski, wpływowy Związek Wypedzonych zaproponował swoją przewodniczącą, Erikę Steinbach. Ostateczną decyzję w tej sprawie musi teraz zatwierdzić kanclerz Merkel.

MSZ otrzymuje sygnały, że zgodzi się na mianowanie Steinbach, bo przed wrześniowymi wyborami jej partia - CDU liczy na poparcie wpływowego, dwumilionego Związku Wypędzonych. Decyzja dla Merkel jest jednak trudna, bo jak przyznają niemieccy dyplomaci, równocześnie bardzo zależy jej na poprawie stosunków z Polską. Dlatego jak wynika z informacji DZIENNIKA, w trakcie niedawnego spotkania z premierem Tuskiem w Monachium, pani kanclerz zwróciła się z prośbą o rozmowy w tej sprawie z profesorem Bartoszewskim. Liczy na kompromis.

"Rozumiem przedwyborczy kontekst polityczny w Niemczech, ale polski rząd nie może z tego powodu zmienić swoich najbardziej podstawowych przekonań" - podkreśla jednak Władysław Bartoszewski.

Źródła w otoczeniu premiera przyznają, że także Donald Tusk jest zdeterminowany bardzo ostro zareagować na ewentualną nominację Steinbach. Premier w żadnym wypadku nie chce narazić się na oskarzenia opozycji o pójście w tej sprawie na ustępstwa wobec Niemiec.

Erika Steinbach, posłanka rządzącej partii CDU, w latach 90. głosowała przeciwko uznaniu granicy na Odrze i Nysie. Później podjęła kampanię na rzecz zwrotu majatków utraconych przez Niemców na terenach dzisiejszej Polski. Stojąc na czele Związku Wypędzonych wystąpiła z inicjatywą zbudowania w Berlinie Centrum Przeciwko Wypędzeniom, które przedstawiałoby Niemców jako ofiary brutalnej polityki Polski i mocarstw sojuszniczych. Pod jej presją rząd federalny zgodził się na budowę w niemieckiej stolicy "Widomego Znaku", obiecując jednak polskim władzom, że wysiedlenia zostaną przedstawione w kontekście bezmiaru krzywd, jakie m.in. Polsce wyrządzila III Rzesza. Mimo to polskie władze nie zgodziły się na desygnowanie swojego przedstawiciela do Rady mającej nadzorować budowę "Znaku".