Czuma nie ma sukcesów w sprawie Olewnika
"Sprawa Olewnika nie wyjdzie poza szczeble lokalne. Nie wierzę, by mózg siedział w Warszawie i stamtąd sterował porwaniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika" - mówi były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski. Tłumaczy też, na czym polegają kłopoty Andrzej Czumy i dlaczego przełom w sprawie Olewnika nie jest zasługą nowego ministra.
- Tusk: Sprawa Czumy jest zamknięta
- Czuma łamie prawo antykorupcyjne
- Mimo wszystko Tusk wierzy w Czumę
- Czuma zniknął z internetu
- Czuma jak Napoleon - ma swoje sto dni
- Andrzej Czuma będzie miał proces
- Andrzej Czuma znowu ma problem
- Czuma: Jestem zwolennikiem nepotyzmu
- Tusk: Szybka decyzja w sprawie Czumy
- Czuma jednak nie spłacił długu w USA
- Czuma poucza prokuratorów
- Miliony wyłudzone od Olewników
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie jest to miłe doświadczenie, jeżeli się zaczyna jakieś reformy i potem niestety musi się je przerwać. Tym bardziej, że w Polsce w ostatnich 20 latach było już 17 ministrów sprawiedliwości, a normalny okres na takie reformy ustrojowe to 3-4 lata" - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.
Prawnik dodaje, że nikt nie dzwonił do niego z pytaniem, czy wróci do resortu. A nawet jeśliby zadzwonił, to były minister nie planuje powrotu. "Oczywistym jest, że przecież nie mógłbym przyjąć takiej propozycji - tym bardziej, że jest minister i nic nie wskazuje na to, żeby miał być zdymisjonowany."
Jak Ćwiąkalski ocenia Czumę i sprawę jego amerykańskich długów? "Pan minister przecież był 20 lat za granicą i prowadził życie migranta polskiego w Stanach Zjednoczonych. Jest bogate w różne wydarzenia. Nie są to zazwyczaj ludzie przy dużych pieniądzach(...) Każdemu w Stanach Zjednoczonych mogło się to zdarzyć..."
Jego zdaniem, przełom w sprawie Olewnika to wcale nie zasługa Czumy. "To nie jest tak, bo na to złożyły się działania prokuratorów prowadzone przez wiele miesięcy. Przypomnę że razem z panem wicepremierem Schetyną powołaliśmy grupę prokuratorsko-policyjną, która zajęła się gruntowną analizą akt od początku. Zresztą zastępca prokuratora generalnego Jerzy Szymański powiedział na konferencji prasowej, że to nie jest tak, że prokuratorzy doznali nagle iluminacji i wpadli na trop Jacka K. Tylko jest to żmudna, benedyktyńska praca wielu miesięcy.
O zatrzymanych w tej sprawie mówi: "Proszę zwrócić uwagę, że to są dalej osoby związane ze środowiskiem lokalnym i ja myślę, że jeżeli już, to w tym środowisku trzeba szukać jeszcze ewentualnie innych osób, którym można by postawić zarzuty."






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!