Na jutro rada nadzorcza TVP wezwała wszystkich odwołanych dotychczas dyrektorów z 12 ośrodków (OTV), w których doszło do zmian. Najprawdopodobniej zgodzi się na ich zwolnienie. A to oznacza, że telewizja zacznie wypłacać im wielotysięczne odprawy za zerwanie kontraktów.

Jak się to ma do zapowiadanych oszczędności? "Nijak" - przyznaje Tomasz Rudomino, p.o. wiceprezesa TVP. "Ja nie jestem za zwalnianiem ludzi" - dodaje. Pytany, czy sprzeciwiał się wnioskom o odwołanie dyrektorów stawianych przez p.o. Piotra Farfała, mówi, że nie może ujawnić tego typu informacji.

>>> Kierował wodociągami, będzie szefem w TVP

DZIENNIK dowiedział się, że dyrektorzy ośrodków zatrudniani są na podstawie umów o pracę. "W zależności od wielkości ośrodka nasze pensje wynoszą od 9 do 13 tys. zł brutto" - mówi jeden z nich. Po zwolnieniu każdemu z byłych dyrektorów będzie wypłacana przez trzy miesiące odprawa w wysokości 100 proc. dotychczasowej pensji. Po upływie tego okresu rozpocznie się półroczny zakaz konkurencji. Jeżeli dyrektorzy nie podejmą w tym czasie pracy, będą otrzymywać 60 proc. wynagrodzenia.

Nawet po uśrednieniu ich pensji do 11 tys. zł brutto wygląda na to, że przez ten okres telewizja publiczna wypłaci im z tytułu odszkodowania ok. 900 tys. zł. Do tego dochodzą odprawy dla zastępców dyrektorów ośrodków, a tych w kilku miastach odwołano, m.in. w Lublinie i Bydgoszczy. Poza tym, jak nieoficjalnie można się dowiedzieć, wkrótce dojdzie do odwołania dyrektorów w Olsztynie i Opolu. Jak by nie patrzeć, będzie to kosztowało telewizję ponad milion złotych.

TVP nie chce zdradzić, ile wyda na odprawy. "Na razie żaden z dyrektorów OTV nie otrzymał wypowiedzenia umowy o pracę. Decyzją zarządu zostali zwolnieni ze świadczenia pracy i nadal są pracownikami TVP. Zgodę na rozwiązanie stosunków pracy musi wyrazić rada nadzorcza. Jeżeli taka zgoda zostanie wyrażona, dyrektorom będą wręczane wypowiedzenia i dopiero wtedy będzie można określić koszty odpraw. Obecnie dyrektorzy są zwolnieni ze świadczenia pracy i otrzymują wynagrodzenia" - tłumaczy Daniel Jabłoński, p.o. rzecznika prasowego TVP.

>>> Palikot o TVP: Rozwalić to szambo

"Nawet teraz dostałem premię, która wynosi 25 proc. pensji. To paranoja. Odwołują nas i dają premie. Do tego mam prawo do służbowego samochodu, telefonu i laptopa" - mówi nam jeden z odwołanych dyrektorów.

Tymczasem cięcia na swoich pensjach odczuli pracownicy TVP w Warszawie. Już w lutym ich honoraria będą niższe nawet o jedną piątą. "Dotyczy to wszystkich: od producentów do operatorów" - mówi jeden z pracowników.

Teoretycznie oszczędności dziennikarzy miały nie dotknąć. "Ale i na to znaleziono sposób. Otrzymujemy po prostu mniej materiałów do zrobienia" - mówi jeden z reporterów. Dotyczy do programów, w których pojawia się kilka felietonów: „Kawy czy herbaty”, „Pytania na śniadanie”, ale też TVP Info. Honoraria przestali też otrzymywać eksperci i dziennikarze, którzy pojawiają się w programach TVP Info jako goście. Wynosiły one od 100 do kilkuset złotych brutto.

Innym sposobem na szukanie oszczędności jest zmniejszenie liczby wyjazdów służbowych, prenumerat gazet oraz organizacji imprez.