"Nie należy się spodziewać, że prezydent będzie na szczycie występował z własnymi propozycjami. Raczej chce się dowiedzieć, co chce robić Europa z kryzysem. Na razie każdy kraj działa na własną rękę” - dodaje Kownacki .

Szczyt ma być poświęcony skutkom i metodom przeciwdziałania kryzysowi ekonomicznemu, a w tej sprawie rozbieżności między prezydentem a rządem są chyba jeszcze większy niż przypadku polityki zagranicznej. Rząd postawił na politykę oszczędności, prezydent dosyć enigmatycznie mówił, że walka z kryzysem wymaga wzmocnienia gospodarki i Polska musi mieć własny narodowy plan zwalczania skutków kryzysu.

Lech Kaczyński ma co kilka dni spotkania z ekonomistami na temat kryzysu. "Prezydent bardzo aktywnie się tymi sprawami zajmuje - w odróżnieniu od rządu - i chciałby wiedzieć z pierwszej ręki, co się dzieje z tą sprawa w Unii”- mówi szef prezydenckiej kancelarii.

Otoczenie premiera podtrzymuje stanowisko, że unijne szczyty to domena rządu, ale nie chce pamiętnej powtórki kłótni o samolot. Nie kwestionuje więc pomysłu udziału prezydenta w szczycie. Na razie nie podano, czy premier i prezydent polecą do Czech razem. Nie mają zbyt wielu samolotów do wyboru, a rząd odłożył zakup nowych maszyn z powodu kryzysu.

Nie wiadomo jednak czy dojdzie do roboczego spotkania Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem jeszcze przed szczytem i jakiegoś wypracowania wspólnego stanowiska. „Pan premier oczywiście spotka się z prezydentem, jeśli otrzyma zaproszenie, na razie nic takiego nie nastąpiło”- mówi szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.

"Pan prezydent jest otwarty na spotkania z panem premierem, ale czy kolejne spotkanie musi odbyć się z inicjatywy prezydenta - to jest pytanie" - odpowiada Piotr Kownacki .

Nadzwyczajny unijny szczyt zwołali na 1 marca Czesi. Zaniepokoiło ich, że nie ma wspólnej polityki Unii w sprawie kryzysu i każde państwo działa na własną rękę.