Bank dał furę, muszą oddać samolot
To oczywiście o opcjach walutowych, bo zapewne klienci banków, zwłaszcza ci mniej biegli w ekonomii, muszą się czuć trochę jak bohaterowie "Misia". Sprawa opcji walutowych jest świetnym przykładem rozgrywania interesów różnych lobby.
- Pawlak chce rozmowy o opcjach. I to szybko
- Konsultant z Londynu zamilkł. Na szczęście
- Ave Ja, czyli "Szkło kontaktowe"
- Czuwając przy zwłokach złotówki
- Złoty słabnie. Rząd zapowiada interwencję
- Esemesokracja
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do niedawna w natarciu było lobby bankowe, bo każda propozycja ingerencji w umowy kwitowana była wzruszeniem ramion i tekstem: "Wiedzieli, co podpisują. Ślepy w karty nie gra, państwo nie może ingerować w swobodę umów".
Co ciekawe, te same osoby nie miały nic przeciwko ingerencji państwa kilka miesięcy temu, gdy domagały się, by państwo w stu procentach zagwarantowało lokaty bankowe, dając bankom faktycznie polisę ubezpieczeniową.
Jednak teraz, gdy do głosu dochodzi druga strona i poznajemy poszczególne przypadki dramatów firm, ich właścicieli i pracowników, okazuje się, że prawda o opcjach nie jest czarno-biała, jak chcą pokazać ją banki. Co więcej, niektóre z nich zachowują się jak czarny charakter z filmu "Dług".
Pytanie, co mają w zanadrzu. Ich zachowanie przypomina skecz Kabaretu pod Egidą z roku 1980. Mecz szachowy Górnik Zabrze (drużyna Gierka, Piotr Fronczewski) kontra Gwardia Warszawa (Kania, Jan Pietrzak):
Pietrzak: Szach.
Fronczewski: Fura.
Pietrzak: Jaka fura, w co pan gra?
Fronczewski: Ja, proszę pana, gram w to, w co wygrywam.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!