Marcinkiewicz: Chcą mnie zniszczyć!
Były premier Kazimierz Marcinkiewicz robi, co może, by jego nazwiska nie łączono z funduszami spekulacyjnymi, które grały na osłabienie złotówki. Ma z tym jednak problem. Pracuje w banku Goldman Sachs - tym samym, który przyznał się, że na spadku złotówki zarobił więcej, niż chciał.
- Potężny bank kończy grać złotym
- Tusk: Marcinkiewicz nie jest spekulantem
- Izabela do Marcinkiewicza: Kochasz mnie?
- Isabel: Kazimierz to niebywały partner
- Politycy: Marcinkiewicz się pogubił
- "Marcinkiewicz totalnie się skompromitował"
- Konsultant z Londynu zamilkł. Na szczęście
- Oto bank, który grał na spadek złotego
- Marcinkiewicz atakuje dziennikarzy
- Marcinkiewicz: Lubię się bawić
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Marcinkiewicz nie chciał rozmawiać z DZIENNIKIEM o swoim udziale w operacjach banku. "Nie jestem upoważniony do wypowiadania się na temat Goldman Sachs. Proszę pytać rzecznika mojego banku. Ja nie jestem upoważniony do udzielania jakichkolwiek informacji. Jestem tylko doradcą tego banku" - powtórzył kilkakrotnie, gdy pytaliśmy go o rolę Goldman Sachs w grze przeciw złotówce.
>>>Oto bank, który grał na spadek złotego
Jeszcze ostrzej były premier obszedł się z Igorem Jankem, dziennikarzem TV Puls i "Rzeczpospolitej". "Ponieważ Marcinkiewicz jest doradcą inwestycyjnym banku, moim obowiązkiem było zadać mu pytanie, czy i jaką rolę odegrał w grze na osłabienie złotego" - mówi Janke portalowi Tvn24.pl.
Marcinkiewicz odpowiedział: "Nigdy w ciągu siedmiu miesięcy mojej pracy dla Goldman Sachs nie doradzałem w sprawach inwestycji walutowych". Po rozmowie zażądał jednak, by jego wypowiedzi nie publikowano. Igor Janke dodaje, że były premier dodał, iż "wszyscy chcą go zniszczyć" i postraszył redakcję sądem.
>>>Konsultant z Londynu zamilkł. Na szczęście
To właśnie bank inwestycyjny Goldman Sachs dokonywał transakcji obliczonych na spadek wartości złotego. Przyznał, że na osłabianiu walut z naszego regionu zarobił więcej, niż zakładał. Chciał 6-procentowego zysku, a zarobił prawie 8 procent. W końcu uznał, że gra na dalsze spadki to za duże ryzyko.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!