Nowak: Nie ma mowy o żadnym bankructwie
Szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak w piątek w RMF FM zdetonował prawdziwą bombę. "Euroobligacje to dla nas bankructwo" - oświadczył. Kilka godzin później łagodził swoje stanowisko. "Nie ma mowy o żadnym bankructwie" - zapewniał w rozmowie z DZIENNIKIEM.
- Polska chce szybciej europejskiej waluty
- Nowak przewalutuje swój kredyt. Na franki
- Rząd ma kłopoty ze sprzedażą obligacji
- "Tusk powinien przetrzepać Nowakowi tyłek"
- Kredyt we frankach?
- "Niech PiS idzie po rozum do głowy!"
- Czy ministrowi wystarczy na raty?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Marcin Graczyk: Powiedział pan dziś rano, że jeżeli nie znajdziemy się w grupie państw, które wypuszczą euroobligacje, to Polska może zbankrutować. Skąd to czarnowidztwo?
Sławomir Nowak*: Nie ma mowy o żadnym bankructwie. Ta inicjatywa, która się zrodziła wśród ekonomistów i ludzi odpowiedzialnych za papiery dłużne w eurogrupie, może być bardzo
bardzo groźna dla takich krajów jak Polska, które nie są w strefie euro, a też muszą sprzedać swoje papiery dłużne na rynku międzynarodowym. W tym sensie dramatycznie zmieniłaby się
opłacalność papierów dłużnych takich krajów jak Polska.
>>> Przeczytaj, czy euroobligacje grożą Polsce bankructwem
Ale to pan powiedział rano w radiu RMF, że może grozić nam bankructwo.
Powiedziałem, że musimy zrobić wszystko, by znaleźć sie w grupie, która chce wypuścić euroobligacje, bo inaczej sytuacja będzie dramatyczna, ale nie ma mowy o żadnym bankructwie.
Pana poranna wypowiedź przez wielu ekonomistów została jednak odebrana jednoznacznie. Ich zdaniem takie wypowiedzi szkodzą wizerunkowi naszej gospodarki.
Ekonomiści bardzo często prowadzą własną grę na rynku finansowym. Często sami są zainteresowani różnymi scenariuszami, stąd sami wygłaszają różnego rodzaju sądy. To jest też walka na
nerwy, na opinie, ratingi i inne tego rodzaju rzeczy. My mówimy o tym, a nasza retoryka oraz nasze ostrzeganie przed tego rodzaju zjawiskami mają na celu przede wszystkim ochronę polskich
papierów dłużnych i polskiej gospodarki przed różnego rodzaju groźnymi turbulencjami. Bo bardzo poważni, wielcy gracze skupiają się w dużej mierze na tym, by nam utrudniać sytuację. Tego
rodzaju ekonomiści często mają swoje poglądy i swoje interesy. Proszę o tym pamiętać.
Ta "inicjatywa" - jak pan nazywa euroobligacje - to jest pewna sprawa? Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny zaprzeczają, by miały takie plany.
My mamy swoje informacje i swoją wiedzę na temat planowanych inicjatyw w tym zakresie.
Co to za wiedza? Służb specjalnych?
Nie. Proszę nie żartować.
To skąd to wiecie?
Możemy powiedzieć, że wiemy, iż tego typu pomysły i inicjatywy są w przygotowaniu.
A to prawda, że już jest problem ze sprzedażą polskich papierów dłużnych i obligacji?
Na szczęście nie.
Obligacje dobrze się sprzedają?
Jeszcze tak.
A zbierzemy potrzebną nam sumę, czyli 155 mld?
Jeżeli powstanie ten instrument, jakim są euroobligacje, to takie kraje jak nasz będą miały z tym kłopot.
Panie ministrze, czy zdaniem rządu uda nam się sprzedać obligacje na 155 mld złotych jeszcze przed spodziewanym przez was wypuszczeniem euroobligacji?
155 mld jest rozłożonych na cały rok. Nie kupuje się papierów dłużnych w styczniu czy lutym, to jest mechanizm rozłożony na wiele miesięcy.
Spieszycie się teraz z tą sprzedażą?
Nie. Ministerstwo Finansów ma swój harmonogram, byłoby też nierozsądne czy nieracjonalne, gdybyśmy teraz chcieli wykupywać obligacje. Wykupuje się wtedy, kiedy przychodzi termin ich
zapadalności i wtedy wypuszcza się nowe. Proszę pamiętać, że spłacamy zadłużenie z wielu, wielu lat, jeszcze z czasów Gierka.
*Sławomir Nowak - szef gabinetu premiera Donalda Tuska






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!