Suka Dorna dostaje pismo z sądu
Saba, suka Ludwika Dorna rasy sznaucer, znów w centrum życia publicznego. Tym razem nie za sprawą Aleksandra Kwaśniewskiego, który zwracał się kiedyś do Saby i jej pana słowami "nie idźcie tą drogą". Do suki Dorna napisał Sąd Rejonowy w Tczewie. Dlaczego? Sprawdził to DZIENNIK.
- LiD ma przeprosić za żarłoczną Sabę
- Sąd znów każe LiD-owi przeprosić za Sabę
- Dorn: Ja do PiS jeszcze wrócę
- Saba, najsłynniejszy pies IV RP, nie żyje?
- PO chce zakazać obcinania psich ogonów
- Dorn jeździ pociągiem, a nie limuzyną
- Sąd sprawdza, czy LiD obraził suczkę Dorna
- Ludwik Dorn ma nowego psa
- Saba zjadła meble, a marszałek Dorn nie zapłacił
- Sąd pisze do suki Dorna
- Gdzie Saba wejść może, dziennikarze nie wejdą
- Suczkę marszałka Dorna wyprowadza BOR
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wydział I Cywilny pod przewodnictwem sędzi Ewy Szarmach przysłał do "pani Saby Dorna" na adres biura poselskiego przy ul. Koszykowej w Warszawie list polecony z postanowieniem sądu w sprawie, w której była pozwana.
Kto i czemu pozwał Sabę? Czy wciąż chodzi o meble, które parę lat temu miała pogryźć w rezydencji ministra spraw wewnętrznych i administracji, jak twierdził w swoim spocie LiD? Próbował to wyjaśnić Grzegorz Owsianko, asystent Ludwika Dorna. To, co odkrył, przypomina klimatem "Proces" Kafki.
"Pewien mieszkaniec jest cięty na sąd w Tczewie i usiłuje wystawić go na pośmiewisko. Wysyła absurdalne pisma, a sąd bierze je na poważnie i udziela jeszcze dziwniejszych odpowiedzi pisanych tak bełkotliwie, że nic z nich nie wynika" - tłumaczy DZIENNIKOWI Owsianko.
>>> Aleksander Kwaśniewski przeprosił się z Sabą
Sama lista pozwanych daje obraz absurdu: oprócz Saby zostały pozwane również inne nieistniejące osoby, jak np. Donald Franciszek Duck, ale też istniejące, jak Lech Kaczyński. Z dużym prawdopodobieństwem one także otrzymują regularnie podobną korespondencję. Co z nią robią? Nie wiadomo.
Owsianko potraktował sprawę poważnie. "Już 16 października poinformowałem pisemnie panią prezes sądu w Tczewie, że zachodzi podejrzenie, iż pozwana pani Saba Ludwika Dorna to w istocie suka posła Dorna, która wabi się Saba" - tłumaczy Owsianko, który dziwi się, że sąd uparcie wciąż wysyła listy do Saby. "Boję się, że mnie wezwą do Tczewa, bo to ja pokwitowałem odbiór" - dodaje.
Sam Dorn obraca sprawę w żart. "Padały głosy, że traktuję psa jakby był człowiekiem. Człowiekiem Saba nie jest - to fakt. Jest za to podmiotem obrotu prawnego" - napisał na swoim blogu w Onet.pl. Zamieścił tam też zeskanowane zdjęcie koperty i listu do Saby.
>>> Saba w sądzie wygrała z LiD
"Wiele osób - od Romana Giertycha do miłośników >Szkła kontaktowego< - podniosło krzyk, gdy swego czasu bocznym wejściem wprowadziłem moją chorą psinkę do gmachu Sejmu" - przypomina Dorn. "Taki sam lament powstał, gdy z powodu rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o mojej suce wytoczyłem proces komitetowi wyborczemu LiD". Przypomnijmy, że w spocie lewicy Saba została oskarżona o pogryzienie mebli w gmachu MSWiA.
Saba to najsłynniejsza psia dama w polityce. Jako pierwsza przechadzała się korytarzami w Sejmie, na spacery była wyprowadzana przez funkcjonariuszy BOR, jeździła sejmowymi limuzynami, miała własną asystentkę, pojawiła się nawet w reklamówce wyborczej. Jak komentuje Dorn: "Saba rulez!" (Saba rządzi!).






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!