Premier Donald Tusk ma ciężkie zapalenie płuc. Z wysoką gorączką leży w domu. Nie wiadomo, czy w tym tygodniu będzie mógł pójść do pracy - czytamy w "Super Expressie".

>>> Nie wolno lekceważyć objawów przeziębienia

Jak ustaliła gazeta, premier od kilku dni nie czuł się najlepiej. Jednak pochłonięty obowiązkami szef rządu bagatelizował objawy zwykłego, jak sądził, przeziębienia. Do lekarza zdecydował się pójść, dopiero kiedy stał się bardzo słaby i zaczął silnie gorączkować. Okazało się, że cierpi na zapalenie płuc.

"Mąż ciągle ma gorączkę. Dostaje antybiotyki" - potwierdziła Małgorzata Tusk. Donald Tusk nie zgodził się iść do szpitala. Uznał, że najlepszą opiekę zapewni mu żona.

"Daję mu do picia miód" - zdradza Małgorzata Tusk gazecie. "To nasz stary, domowy sposób. Wiadomo, że miód działa antybakteryjnie" - dodaje żona premiera.