Niepłodne pary nie chcą ustawy Gowina
"Moja niepłodność nie jest wynikiem prowadzenia rozwiązłego życia seksualnego" - przekonywała młoda kobieta. Niepłodne pary spotkały się w Sejmie na tzw. wysłuchaniu obywatelskim, by zgłosić własne uwagi do projektu ustawy o in vitro. Ale dyskusji nie było. Przemawiali naukowcy i feministki. Zabrakło polityków PO i PiS.
- Gowin: Ostrzegali mnie przed Tuskiem
- In vitro i IPN mogą przegrać z kryzysem
- Platforma zbliży PiS do Radia Maryja
- Politycy zignorowali debatę o in vitro
- Część PiS chce zakazania in vitro
- Gowin ostrzegał przed aferą korupcyjną w PO
- PO daje czerwoną kartkę Gowinowi
- Będą badania na HIV dla ciężarnych Polek
- Polacy chcą zapłodnień in vitro
- Krucjata Gowina. Kto chce jego wizji in vitro
- Premier chce zakończyć konflikt o in vitro
- Seks w pracy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Inicjatorami spotkania były m.in. Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz zespół, który pracuje nad obywatelskim projektem ustawy o in vitro. Obok znanych feministek - Wandy Nowickiej i Katarzyny Bratkowskiej - zasiadła Alicja Tysiąc.
"Do tej pory na temat prawa do rodzicielstwa wypowiadali się głównie księża, których ten problem nie dotyczy. My zaprosiliśmy do Sejmu obywateli Rzeczypospolitej" - mówiła posłanka lewicy Izabela Jaruga-Nowacka. Ona i Marek Balicki byli jedynymi politykami na sali. Przygotowują obywatelski projekt.
Mówiły głównie osoby dotknięte niepłodnością. "Zaczęły się wizyty u lekarzy. Mierzenie temperatury, pobyty w szpitalu, stymulacja owulacji i seks na zawołanie" - opowiadała o pierwszych zmaganiach z niepłodnością Magdalena Muszyńska. Anna Krawczak jest w siódmym tygodniu ciąży z in vitro. "Nigdy nie poddałam się aborcji, nie prowadziłam rozwiązłego seksualnie życia" - przekonywała drżącym głosem.
Kolejna kobieta odczytała list 11-letniej dziewczynki, poczętej metodą in vitro, do polskich biskupów. "Nie chcę, żeby ktokolwiek widział we mnie potwora, po tym jak biskup Pieronek powiedział, że pierwowzorem in vitro był Frankenstein" - cytowała.
Historie niepłodnych par przeplatały się z przytykami do polityków, których na sali nie było. "Odbieram to jako świadectwo ich podejścia do naszego problemu" - podkreśliła Krawczak. "Poseł Gowin mówi, że nieomal słyszy krzyk rozpaczy tych dziesiątków tysięcy zamrożonych embrionów. Poseł nie słyszy radosnego śmiechu dzieci urodzonych dzięki tej metodzie" - mówiła Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia Leczenia Niepłodności Nasz Bocian.
Wnioski były proste: projekt ustawy Gowina, który zakazuje mrożenia zarodków, praktycznie wyeliminuje metodę in vitro w Polsce. Trzeba go zmienić.
Co na to politycy? Członkowie komisji PO przekonują, że o debacie w Sejmie nie wiedzieli. "A przyjechałabym" - twierdzi Iwona Guzowska. Grzegorz Karpiński zapewnia, że poprosi organizatorów o przesłanie materiałów. A Małgorzata Kidawa-Błońska, szefowa zespołu PO, który poprawia projekt ustawy Gowina, że musiała wziąć udział w umówionych od tygodni spotkaniach. "Spotykałam się już z takimi parami. Znam ich argumenty" - tłumaczy.
Jej zespół zakończy pracę w przyszłym tygodniu. Później ma przedstawić klubowi PO rekomendację. Szczegóły prac trzymane są w tajemnicy. Posłowie powtarzają jak mantrę, że "spotykają się z przedstawicielami różnych środowisk" i "uczą", na czym polega procedura in vitro. "Będzie rozsądnie i mądrze" - mówi tylko Kidawa-Błońska.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!