U prezydenta o kryzysie i euro
Czy temat wprowadzenia euro zdominuje dziś szczyt antykryzysowy u prezydenta? Wczoraj z ust Lecha Kaczyńskiego padły mocne słowa. "Tylko dziesięciolatkom można wmówić, że brak wspólnej waluty to przyczyna kryzysu, a jej przyjęcie jest prostą drogą wyjścia z niego. To manipulacja rządu" - mówił wczoraj we Wrocławiu Lech Kaczyński. Udział w szczycie zapowiedział premier Donald Tusk. Czy obaj politycy znajdą czas na uzgodnienie poglądów w sprawie euro i drogi wyjścia z kryzysu?
- Prezydent ma własny plan na kryzys
- Prezydent i premier nie polecą razem do Brukseli
- Tusk oficjalnie zaproszony na kryzysowy szczyt
- Bankowcy i prezydent o planach na kryzys
- PiS chce referendum w sprawie euro
- Czeka nas atak na złotego
- Prezydent nie dopuścił premiera do głosu
- Tajna misja w sprawie euro
- Minister pracy ma kłopot z wróżbitą
- Wojny o krzesło nie będzie. Kto ustąpi?
- Kryzys nie zjednoczył Europy
- Bogate kraje chcą podzielić Unię
- Bliżej porozumienia w sprawie euro
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prezydent od kilku dni zapowiadał, że w stolicy Dolnego Śląska przedstawi swoje szczegółowe stanowisko w sprawie euro. Co usłyszeliśmy?
• gdybyśmy byli teraz w korytarzu walutowym ERM2, moglibyśmy stracić wszystkie rezerwy walutowe, a do strefy euro i tak nie wejść;
• nie ma żadnych ekonomicznych przesłanek za wejściem do ERM2 w tym roku;
• w czasie kryzysu konieczne jest prowadzenie aktywnej polityki makroekonomicznej, a droga do euro to wyklucza;
• prezydent żadnymi datami wejścia do euro rzucać nie zamierza;
• rząd w sprawie euro manipuluje opinią publiczną.
>>> Tusk oficjalnie zaproszony na prezydencki szczyt
W tych wszystkich kwestiach stanowisko Rady Ministrów jest dokładnie odwrotne. Dlatego szef gabinetu premiera Sławomir Nowak zarzucił wczoraj prezydentowi niekompetencję w sprawach gospodarczych. Krytykę rządowych planów odrzucił też Donald Tusk. "Mam wrażenie, że nie do wszystkich uczestników obecnej kryzysowej sytuacji dotarło, że za politykę gospodarczą odpowiada rząd, a za monetarną - rząd z NBP i Rada Polityki Pieniężnej" - mówił premier.
Politycy PO już mówią, iż wypowiedzi głowy państwa mogą negatywnie wpłynąć na stabilność złotego. Ekonomiści jednak uspokajają. "Na polityczne spory złoty jest na szczęście odporny. Chociaż gdyby doszło do sytuacji, w której nagle premier, prezydent, prezes NBP i szefowie wszystkich partii w sprawie euro mówią jednym głosem i ogłaszają, że trzeba zmienić konstytucję, to pewnie złoty szybko by się umocnił" - mówi główny ekonomista Invest Banku Jakub Borowski.
>>> Prezydencki sposób na kryzys
Na razie jest jednak tylko jeden punkt, w którym prezydent zgadza się z rządem. To obawa, czy polskie "chcemy do euro" nie spotka się z unijnym "ale my was nie chcemy". Tyle że dla Lecha Kaczyńskiego to argument za porzuceniem planów szybkiej ścieżki do wspólnej europejskiej waluty. Dla premiera - wręcz przeciwnie. "Niech nasi krytycy nie dezawuują publicznie naszego projektu, bo mimowolnie mogą w ten sposób dać do ręki argumenty tym, którzy mówią, że Polska jest państwem drugiego gatunku" - mówił wczoraj Tusk.
Szef rządu zamiast krytyki oczekuje od prezydenta i PiS kontrpropozycji. Jaką ofertę ma druga strona? PiS odświeża pomysł referendum. "Jest świetna okazja: dwudniowe wybory do Parlamentu Europejskiego" - namawia prezes PiS Jarosław Kaczyński. Tusk referendum nie chce. Będzie wykorzystywał każdą okazję, by promować "projekt euro w 2012 r.". Właśnie dlatego zmienił swe dzisiejsze plany. Zamiast na wykład do Szkoły Głównej Handlowej uda się do Pałacu Prezydenckiego na szczyt społeczny. Pod naciskiem dziennikarzy zaprosił go tam prezydent.
Zaproszenie jest wymuszone, bo obecność Donalda Tuska na spotkaniu nie jest na rękę gospodarzowi. Udział wicepremiera Waldemara Pawlaka czy zastępującej go minister pracy Jolanty Fedak gwarantował, że temat euro nie zdominuje dyskusji o drogach wyjścia z kryzysu. Teraz to się nie uda. Premier zabierze głos zaraz po prezydencie. I po raz kolejny powtórzy zaproszenie do zjednoczenia wokół rządowego planu.
To nie będzie ostatnie w tym tygodniu starcie prezydenta z premierem. Wczoraj okazało się, że na niedzielnym nieformalnym szczycie UE do dyspozycji każdej z delegacji będzie tylko jedno krzesło. A do Brukseli, choć oddzielnie, wybierają się i Kaczyński, i Tusk.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!