Nie będzie walki o unijne krzesło
Polska nie skompromituje się: nie będzie wielkiej kłótni prezydenta z premierem o krzesło na niedzielnym szczycie Unii Europejskiej. Lech Kaczyński poinformował, że uzgodnił z Donaldem Tuskiem to, kto będzie reprezentował Polskę na obradach poświeconych kryzysowi. Czechy, przewodzące obecnie unijnym pracom, zaprosiły tylko jedną osobę.
- Bogate kraje chcą podzielić Unię
- Tusk oficjalnie zaproszony na kryzysowy szczyt
- Pojedynek Tuska z Kaczyńskim o krzesło
- Prezydent i premier nie polecą razem do Brukseli
- Wojny o krzesło nie będzie. Kto ustąpi?
- Kryzys nie zjednoczył Europy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie będziemy się kłócić o krzesło. Dogadaliśmy się" - powiedział zaśmiewając się Lech Kaczyński. Nie chciał jednak ujawnić żadnych szczegółów. "Nie będziecie mieli o czym pisać" - dodał w rozmowie z dziennikarzami.
Prezydent i premier, już tradycyjnie, zapowiedzieli, że polecą na unijny szczyt w Brukseli. Problem polegał na tym, że Czechy, przewodzące obecnie unijnym pracom, zaprosiły tylko jedną osobę.
"Wysłaliśmy zaproszenia dla jednej osoby z każdego kraju. To nieformalny trzygodzinny szczyt. Przy stole nie będzie miejsca ani czasu do zabrania głosu dla większej liczby osób niż po jednej na kraj UE" – tłumaczyły władze w Pradze. "Nie ma wyjątków, takie są zasady" - dodano.
Członkowie polskiego w rządu w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że nie ma możliwości, by Czechy zmieniły zdanie. Same zamierzają bowiem uniknąć sytuacji, w jakiej znalazła się Warszawa: premier Mirek Topolanek nie chce, by udział w szczycie wziął znany z euroscpetycyzmu prezydent Vaclav Klaus.
Jeszcze dziś przed południem wszystko wskazywało na to, że może dojść do walki o krzesło między Lechem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem. Rząd przygotowywał się nawet na dwa warianty rozwoju sytuacji.
Pierwszy, optymistyczny, zakładał, że prezydent poleci do Brukseli, ale spotka się jedynie z dziennikarzami i ustąpi miejsca szefowi rządu. Drugi, pesymistyczny, zakładał, że Lech Kaczyński może wcześniej pojawić się na sali obrad i zająć krzesło przyznane Polsce. Wówczas premierowi nie pozostanie nic innego, jak opuścić Brukselę.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!