Taki polityk, choćby miał i najgorszą prasę, zawsze odbierze od dziennikarza telefon. I raczej nie pozwoli sobie na rzucenie słuchawką. Tu ukłon trzeba zrobić w stronę Pawła Piskorskiego. W ostatnich latach w mediach, w tym w DZIENNIKU, był często tym złym. Ale co by o nim nie mówić, jest twardym graczem. Piskorski się nie obraża. Podobny - choć momentami i jemu nerwy wysiadały - jest Leszek Miller.

A reszta? Reszta wypada blado. I to nawet tacy politycy, którzy z pozoru wyglądają na mocnych graczy.

Największym dla mnie zaskoczeniem była argumentacja Jerzego Szmajdzińskiego, dlaczego nie chce z nami rozmawiać. Politykowi SLD nie podobał się po prostu skład kierownictwa DZIENNIKA> Z kolei ostatnio miał już inne zastrzeżenia. Tym razem czołowy dziś polityk SLD miał pretensję, że jeden z naszych współpracowników śmiał nakreślić jego sylwetkę, w której wytknął mu postkomunistyczną przeszłość.

Typem wrażliwca jest też Dariusz Rosati. Liderowi Porozumienia dla Przyszłości nie spodobało się na przykład, że w tekście o inauguracji jego ruchu zwróciliśmy uwagę na to, w co europoseł tego dnia był ubrany. A dokładnie, że miał złoty krawat.

Bo marzeniem polityków jest to, żeby to oni decydowali, o czym piszemy. Na szczęście są to tylko ich marzenia.