Giertych: Kaczyński chciał wsadzić rząd
Liga Polskich Rodzin wraca do gry? Jeden z sondaży popularności partii politycznych dał dziś LPR 5 procent poparcia. Z tego powodu Roman Giertych, były lider partii, został zaproszony do TVN 24. Powiedział wprost, że nie wspomina dobrze rządów z człowiekiem, który chciał wszystkich posadzić. Mimo to nie wyklucza powrotu do polityki.
- Giertych zdobył mandolinę dziadka Tuska
- Giertych chwali przeciwnika traktatu
- Ganley: Nie wiem, czy wezmę Giertycha
- Tusk i Kaczyński udają konflikt?
- Politycy LPR ukarani za "stadionowe zachowanie"
- Giertych modli się za minister edukacji
- Lepper: Uciekłem spod gilotyny Kaczyńskich
- LPR może dostać miliony, bo ma telewizję
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Sondaży nie należy demonizować" - powiedział na samym wstępie Roman Giertych w TVN 24. W ten sposób odniósł się do badania popularności partii politycznych w "Gazecie Wyborczej". Według tego badania LPR może obecnie liczyć na 5 procent głosów. Weszłaby więc do Sejmu.
"Jednak nieudolna polityka PO i PiS w walce z kryzysem może mieć wpływ na notowania na scenie politycznej” - dodał Giertych, który właśnie w "nieudolnych posunięciach rządu i opozycji" widzi szanse dla LPR.
Jego zdaniem teraz LPR powinna być formacją centroprawicową siedzącą pośrodku sejmowych ław, a nie na ich prawym brzegu - jak w poprzedniej kadencji.
Giertych pochwalił Donalda Tuska za trzymanie w garści wydatków publicznych. Według niego "pomysł PiS, żeby się zadłużyć, jest rewolucyjny i wynika z socjalistycznego podejścia braci Kaczyńskich do kwestii gospodarczych". Z drugiej strony zganił szefa obecnego rządu za obranie kierunku na euro - co w obecnej sytuacji wcale nie musi być korzystne dla Polski.
Giertych kilka razy podkreślił, że obecnie nie sprawuje w Lidze żadnych funkcji. Powiedział też, że nie ma najlepszych wspomnień ze wspólnych rządów z PiS i dodał, że "rządzenia z człowiekiem, który planował posadzenie na ławie oskarżonych wszystkich członków rządu, nie wspominam miło".
Na koniec dodał, że nie wróci na fotel szefa LPR i na pewno nie będzie już posłem zawodowym - czyli takim, który pobiera pensję za bycie parlamentarzystą. Nie wykluczył jednak powrotu do polityki jako... poseł niezawodowy - utrzymujący się na przykład z prowadzenia kancelarii prawnej.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!