Jedyna nadzieja w kryzysie światowym i profesorze Bartoszewskim, który albo coś powie soczystego o Erice Steinbach, albo przyrówna ubeków do hitlerowców.

Ale właściwie dlaczego ja się martwię? To przecież dobrze, że jest z czymś dobrze, prawda? Skąd więc to uczucie zawodu? Czyżbyśmy naprawdę byli hienami? Pewnie niestety tak. Dziennikarze żywią się nieszczęściem i awanturą. Tylko skąd ten radykalny wzrost kliknięć w internecie, kiedy ktoś kogoś obraża albo kiedy się kompromituje?

Czyżbyśmy nie byli w swoich upodobaniach odosobnieni?