Olsztyńskie wydanie "Gazety Wyborczej" donosi o akcji, której bohaterem mógłby zostać... pierwszy sekretarz PZPR. Sześć miejskich pługów odśnieżało wczoraj pas startowy miejscowego lotniska, by premier Donald Tusk mógł spokojnie wylądować i wspomóc Krzysztofa Krukowskiego, kandydata PO w wyborach na prezydenta miasta.

Lotnisko w Dajtkach to mały port, z którego na co dzień korzysta Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Najbliższe duże lotnisko położone jest w Szymanach, 56 kilometrów od Olsztyna. Kłopot w tym, że jest teraz nieczynne.

"Śniegu na pasie po pas. Ale co za problem. Niczym w carskiej Rosji ściągnięto z miasta wszystkie pługi śnieżne, które skrzętnie pas dla premiera odśnieżyły. Jest jednak problem. Nie bardzo wiadomo, kto ten zryw zlecił. Ergo, komu wystawić rachunek" - pisze portal pardon.pl.

Pługi należały do firmy PUDiZ, która ma umowę z miastem na odśnieżanie ulic, ale nie na odśnieżanie lotniska. Tadeusz Stępniewski, wiceprezes firmy, przyznał po akcji, że nie wie, na kogo wystawi fakturę: na miasto, na miejscową PO, na kancelarię premiera czy na Aeroklub Warmińsko-Mazurski? Nikt nie chce się przyznać, kto akcję zlecił ani kto ma za nią zapłacić.

Czy za odśnieżanie lotniska zapłaci Platforma, skoro premier przylatuje w związku z kampanią prezydencką Krukowskiego? "Nie wiem. Ja nie wiem nawet, gdzie premier będzie lądował" - zapewnił "GW" Janusz Cichoń, poseł PO, szef sztabu wyborczego Krzysztofa Krukowskiego.

Poprzedni prezydent Olsztyna Czesław Małkowski stracił stanowisko w związku ze skandalem obyczajowym. Odwołano go po referendum.