Robert Wijas postawił odwołanemu dyrektorowi właściwie jeden zarzut: "Skończył się czas, kiedy młodzi reporterzy dostawali wynagrodzenie w wysokości 30 tys. zł".

Na te słowa zareagował Jacek Pawłowski, zastępca Skowrońskiego. Wyjaśnił, że taką kwotę dostał dziennikarz, który relacjonował wybory w USA, i były to pieniądze na cały wyjazd. "Musiałem to powiedzieć, bo przede wszystkim jestem dziennikarzem i prawda jest dla mnie najważniejsza" - tłumaczy Pawłowski, który pozostał na swoim stanowisku.

>>>Skowroński - herold PiS czy bohater?

Dla wielu dziennikarzy "Trójki" czwartek nie był wesołym dniem. "Atmosfera jest ciężka. Ludzie są zdezorientowani. Choć są tacy, którzy się cieszą" - mówi nam jeden z dziennikarzy. Cieszą się ci, którzy znają dobrze nową dyrektor - Jethon przepracowała w tej stacji 30 lat. Prawie trzy lata temu odeszła z "Trójki" po konflikcie ze Skowrońskim.

Pozostali mają nadzieję, że nie będzie zemsty na osobach, którym ze Skowrońskim pracowało się dobrze. Oczy wielu skierowane są na Wojciecha Manna, legendę "Trójki", który wrócił do stacji na prośbę Skowrońskiego. Jak się nieoficjalnie mówi, prawdopodobnie teraz znowu odejdzie. Sam dziennikarz nie chce jeszcze niczego przesądzać.

"Nie mogę powiedzieć, co zrobię, bo nie wiem. Jestem tak samo zaskoczony. Muszę pozbierać myśli i zebrać informacje. W piątek z rozpędu jadę poprowadzić program, a potem się okaże, co będzie" - mówi DZIENNIKOWI Mann.

Już wiadomo, że z "Trójką" pożegna się Michał Karnowski, który prowadził "Salon polityczny Trójki". Zapowiedział to wczoraj na antenie.

>>>"Wyborcza" dopadła Skowrońskiego

Sama Jethon powiedziała wczoraj na konferencji prasowej, że o żadnej rezygnacji nie wie. Nie planuje też rewolucji i zapewnia, że "Trójka" nadal będzie radiem autorskim. Jednym z zadań, które postawił jej zarząd, to powrót do "Trójki" Marka Niedźwieckiego. "Dołożę wszelkich starań, żeby się tak stało" - mówi. Dziś nowa szefowa "Trójki" pojawi się w redakcji. Na razie nie wiadomo, kiedy spotka się z całym zespołem.