Łaszyn spotyka się z posłami raz w miesiącu. Miał już trzy prezentacje. W każdej uczestniczyła ponad połowa posłów PO. Przede wszystkim żółtodziobów. "To szkolenie dla posłów z małym stażem. Ja już się niczego nie nauczę, jestem recydywistą, od 12 lat w parlamencie" - mówi poseł i wiceminister infrastruktury Tadeusz Jarmuziewicz.

Na ostatnim wykładzie Łaszyn mówił o wystąpieniach publicznych. Jak mają wyglądać? "Radziłem na przykład, aby przemówienie napisać sobie w punktach. Polecałem też, by patrzeć na ludzi, gdy się do nich mówi i myśleć o tym, co ludzie chcieliby usłyszeć, a nie tylko o tym, co ma się im do powiedzenia. Dotyczy to wszystkich osób występujących publicznie" - mówi.

>>>Rada dla Marcinkiewicza: Jak wszystko odwrócić i wygrać na romansie z Isabel

Twierdzi, że zajęcia, które teraz prowadzi, różnią się od warsztatów, z jakich korzystał Tusk. W tamtych aktywnie uczestniczyły obie strony: nauczyciel i uczeń. Łaszyn opowiadał wtedy, że udając Jarosława Kaczyńskiego, warczał na Tuska. Kazał mu formułować krótkie zdania, a nie tasiemcowe, typowe dla wykształciucha.

"Na posłów staram się teraz nie warczeć, bo długo mi to warczenie wypominano" - żartuje Łaszyn.

Co najbardziej przyda się posłom? Na pewno pięć kryteriów tzw. setki, czyli krótkiej wypowiedzi dla telewizji. Łaszyn radzi, aby nie była ona dłuższa niż 15 sekund. Przed jej nagraniem poseł powinien obejrzeć się i sprawdzić, czy nic za nim się nie rusza. W trakcie nagrania ma utrzymywać kontakt wzrokowy z dziennikarzem, a nie patrzeć do kamery. Powinien poprosić o ponowne nagranie wypowiedzi, jeżeli coś mu nie wyjdzie.

Sprawdziliśmy, co z tych nauk posłowie zapamiętali. "Powinniśmy przemyśleć sobie jedno, dwa zdania, które naprawdę chcemy powiedzieć. Trzeba wypowiedzieć je na samym początku, na emisję długiej wypowiedzi nie będzie czasu. Możemy też poprosić o powtórkę, jeśli nie jesteśmy zadowoleni" - wylicza bezbłędnie posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, która uczestniczyła w szkoleniach.

"Ja nie za bardzo zapamiętałem. Pamiętam, że mamy wiedzieć, co chcemy powiedzieć dziennikarzowi" - przyznaje Grzegorz Karpiński.

Tej ostatniej prawdy Łaszyn uczył na przykładach: "Dzisiejszy dzień to jest ważny dzień, jeżeli chodzi o drogę do dzisiejszego dnia” - tak brzmiała wypowiedź polityka rządu, na której kursanci uczyli się, jak nie mówić przed kamerą.

>>>Prezes PiS przejdzie brutalne szkolenie

Przestrogą, by nie mówić dziennikarzom za wiele na offie, była wypowiedź Aleksandra Szczygły o żołnierzach strzelających w Nangar Khel: "Proszę mnie nie winić za to (...), że banda durniów strzela do cywili”.

Przykład patosu? Życzenia składane przez Renatę Beger Andrzejowi Lepperowi: "Niech nam żyje 1000 lat!"

Posłowie najchętniej uczą się na błędach opozycji. "Nie chciałbym, żeby moje wpadki posłużyły jako instruktaż dla 200-osobowego klubu PO, aczkolwiek chętnie przeanalizowałbym je ze specjalistą, w wąskim gronie " przyznaje Karpiński.

Jak się dowiedzieliśmy, wkrótce mają ruszyć także szkolenia indywidualne dla posłów PO.