Minister zgodził się z niektórymi tezami prezydenta z telewizyjnego orędzia na temat kryzysu. "Najważniejszą rzeczą jest w tej chwili ochrona miejsc pracy" - przyznał Rostowski w "Kropce nad i" w TVN24. Na tym jednak wyliczanie wspólnych punktów w walce z kryzysem się skończyło.

Lech Kaczyński powiedział w orędziu, że "by chronić polskie miejsca pracy, nasza gospodarka potrzebuje pieniędzy - zarówno tych z banków, jak i tych z budżetu państwa".

>>>Kryzysowe orędzie Lecha Kaczyńskiego

"Zgadzam się z prezydentem w sprawie celu, lecz nie w sprawie metody. My chcemy to robić za pomocą środków unijnych i oszczędności " - dodał jednak minister. "Zwiększanie deficytu byłoby olbrzymim błędem, bo wzrósłby koszt obsługi długu. To skonsumowałoby korzyści płynące z samego zwiększenia" - tłumaczył minister.

Zapytany o euro Rostowski powiedział, że rząd nie wycofuje się na razie z żadnych planów. "1 stycznia 2012 roku nigdy nie był dogmatem i magiczną datą, tylko celem. Mamy determinację, żeby do tego dążyć" - powiedział Jacek Rostowski.

>>>Minister finansów zrugał prezesa PiS