Lech Wałęsa rozmawiał z Declanem Ganleyem wczoraj. Spekulowano, że Irlandczyk chciał nakłonić byłego prezydenta do poparcia jego partii Libertas. Ale się nie udało, bo jak mówi Wałęsa, nie zgadza się z programem politycznym lidera Libertas.

>>> Przeciwnicy Unii w Polsce mają sojusznika

"Mówiłem tak: <jeśli panu nie podoba się konstytucja europejska i biurokracja europejska - to ja mówię, że mi się też nie podoba. Proszę pokazać, jak to inaczej zrobić. I jeśli pan będzie umiał to inaczej i mądrzej zrobić, to pan może mieć i zwolenników>. Ja idę zawsze za mądrzejszą i lepszą koncepcją" - dodał Wałęsa.

Według byłego prezydenta Ganley podzielił większość jego argumentów dotyczących sytuacji w Unii Europejskiej.

"Okazało się w rozmowie, że on właściwie z tym wszystkim, co ja mówię, się zgadza. Właściwie całkowicie przekonałem go do mojej filozofii patrzenia na świat, globalizację i jedność europejską. Przekonałem go, że dopóki nie ma lepszego pomysłu, to nie ma co burzyć, bo wtedy będzie anarchia i bałagan" - stwierdził Wałęsa

Declan Ganley to znany przeciwnik traktatu z Lizbony. Dzięki niemu i skutecznej kampanii, przeprowadzonej przez jego stowarzyszenie, Irlandczycy odrzucili traktat w referendum.

Na początku lutego polski oddział stowarzyszenia otwarto w Warszawie.