"Jeżeli powrót Nowakowskiego do Prokuratury Krajowej jest prawdą, to znaczy, że minister Andrzej Czuma swoją piękną opozycyjną przeszłością ma autoryzować działania, które z uczciwością prawa nie mają nic wspólnego" - powiedział DZIENNIKOWI prezydent.

>>> 15 wskazówek ministra Czumy dla prokuratorów

W latach 90. Lech i Jarosław Kaczyńscy padli ofiarą nielegalnych działań nieistniejącego już Urzędu Ochrony Państwa, który podjął operację inwigilacji i dezintegracji partii politycznych, głównie prawicowych.

Śledztwo w tej sprawie umorzono, a Nowakowski, który był wtedy szefem warszawskiej Prokuratury Okręgowej, z uporem bronił tej decyzji. "Nie chciał, byśmy dalej prowadzili śledztwo, nie chciał wyjaśnienia nielegalnych działań służb specjalnych" - mówi dziś były prokurator Jacek Gutkowski, jeden z dwóch prokuratorów, którzy ponad 10 lat temu prowadzili sprawę.

>>>UOP grał teczką Lecha Kaczyńskiego

Nowakowski się jednak skompromitował. Sąd rozpatrzył bowiem zażalenie inwigilowanych polityków i stwierdził, że prokuratura nie miała prawa umarzać śledztwa, nakazał je kontynuować. Nowakowski w 2000 r. odszedł z prokuratury, zajęcie znalazł w pionie prokuratorskim IPN. Ustaliliśmy, że już tam nie pracuje. "Prokurator Nowakowski odszedł od nas 11 lutego" - powiedział nam Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy IPN.

Gdzie się więc podział? Wystarczyło wybrać numer centrali resortu sprawiedliwości i poprosić o połączenie z prokuratorem Nowakowskim, by się dowiedzieć, że pracuje w Biurze Prezydialnym Prokuratury Krajowej. Nie było go jednak w pracy, bo do końca tygodnia jest na urlopie.

Nasi informatorzy z resortu twierdzą, że Nowakowski został awansowany ze zwykłego śledczego IPN na prokuratora Prokuratury Krajowej, a to najwyższy dożywotni tytuł, jaki może dostać śledczy. "Ten awans może oznaczać, że Nowakowski zostanie szefem Prokuratury Krajowej, a tym samym będzie jednym z zastępców Czumy" - twierdzą nasi rozmówcy.

Że to możliwy scenariusz, usłyszeliśmy też w IPN.

"Nowakowski, gdy od nas odchodził, powiedział, że idzie na zastępcę prokuratora generalnego" - powiedzieli nam tamtejsi prokuratorzy.

To, czy Nowakowski zostanie zastępcą Czumy, rozstrzygnie się w poniedziałek. W połowie lutego wicepremier Grzegorz Schetyna zapowiedział, że tego dnia premier powoła nowego szefa Prokuratury Krajowej.

Paweł Graś, rzecznik rządu, zapytany przez nas o nominację Nowakowskiego stwierdził: "Dopóki nie zapadnie decyzja, dopóty nie mogę mówić, kto będzie prokuratorem krajowym".

Ministra Czumy nie było w piątek w Polsce, a jego telefon komórkowy milczał.

"Jeżeli pan Nowakowski zostanie mianowany prokuratorem krajowym, to będzie to wyjątkowo przygnębiająca wiadomość" - ocenił w rozmowie z DZIENNIKIEM prezydent.

p

W nieistniejącym już Urzędzie Ochrony Państwa funkcjonował specjalny zespół, którego celem było rozbijanie partii opozycyjnych wobec aktualnie rządzącej ekipy. Zespołem kierował płk Jan Lesiak. Początki inwigilacji partii sięgają 1992 r. Wtedy powstała instrukcja UOP nr 0015/92 wydana przez Piotra Niemczyka, ówczesnego dyrektora Biura Analiz i Informacji UOP. Zgodnie z nią inwigilowano członków partii i pozyskiwano płatnych informatorów w prawicowych ugrupowaniach, które uznawano za ekstremistyczne. Chodziło o ówczesne partie i ruchy polityczne braci Kaczyńskich, Jana Olszewskiego, Antoniego Macierewicza i Jana Parysa, wówczas opozycyjnych wobec prezydenta Lecha Wałęsy i premier Hanny Suchockiej. Za rządów koalicji SLD - PSL ludzie Lesiaka zbierali haki na wewnętrzną opozycję w lewicy, np. Piotra Ikonowicza i jego PPS. Sędzia, który w 2007 r. prowadził proces Lesiaka, ujawnił m.in., że w 1993 r. UOP doprowadził do rozbicia partii Olszewskiego Ruch dla Rzeczpospolitej, w którym służby miały "swój kanał informacji". Na procesie wyszło także na jaw, że UOP zmuszał Jarosława Kaczyńskiego do zaprzestania działalności politycznej. Sąd umorzył jednak proces ze względu na przedawnienie. Uznał jednocześnie, że Lesiak przekroczył swoje uprawnienia, bo dezintegrował legalnie działające partie.