Ministrowie nie będą jeździć na rowerach
Donald Tusk zadeklarował, że rząd będzie oszczędzał na niepotrzebnych wydatkach urzędniczych, ale pensji o połowę nie obetnie. I nie będzie żądał od ministrów, żeby do pracy jeździli na rowerach. Choć premier przyznał, że irytuje go sytuacja, kiedy odprawy w spółkach Skarbu Państwa są "horrendalnie wysokie".
- Za nasze pieniądze bawią się w Chorwacji
- Ile zarabia cywil w wojsku?
- Urzędnicy zarabiają na Euro 2012 krocie
- 35 milionów złotych na pokoje dla urzędników
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ministrowie w Danii jeżdżą do pracy na rowerach. Czy polscy ministrowie też nie mogą jeździć do pracy na rowerch?" - zapytał premiera jeden z uczestników spotkania ze słuchaczami Uniwersytetu Trzeciego Wieku Szkoły Głównej Handlowej.
Premier przyznał, że trudno mu wyplenić urzędnicze przyzwyczajenia do samochodów i służbowych komórek. Choć stale przypomina swym współpracownikom, że władza nie służy do zarabiania pieniędzy. "Mają zarabiać dobrze, ale nie dorabiać się" - podkreślił szef rządu.
"Nie chcę odgrywać socjalisty. Więc nie obetnę urzędnikom pensji o połowę" - zadeklarowł premier. Minister powinien jeździć samochodem i mieć komórkę. Więc nie będzie podejmował decyzji pod wpływem mediów, które poszczególnym członkom rządu wyliczają każdą złotówkę.
Donalda Tuska denerwują natomiast wysokie zarobki, a zwłaszcza horrendalne odprawy. "Nie jest dobrze, że politycy, którzy stają się decyzją polityczną menedżerami i przestają być biznesmenami też decyzją polityczną, dostają horendalnie wysokie odprawy" - mówił premier.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!