Premier zapłaci 300 zł kary za grę w piłkę
Donald Tusk biegał po boisku zamiast głosować w Sejmie i teraz zapłaci za to karę. Ile? Około 300 złotych. "Bardzo przepraszamy. Więcej taka sytuacja się nie powtórzy" - bije się w piersi rzecznik rządu Paweł Graś. Ale opozycja i tak nie zostawia na premierze suchej nitki.
- Graś: Nie należę do piłkarskiej frakcji PO
- Kaczyński nie pokopie z Tuskiem
- Tusk wytłumaczy się przed PO z futbolu
- Tusk: nie muszę być prezydentem!
- Uwaga! Nie zapalisz nawet w swoim aucie
- Tusk gra w piłkę, zamiast głosować w Sejmie
- Zamiast być w Sejmie, ganiali po boisku
- Bielan o Tusku: Ręce opadają
- Tusk: Przepraszam, że grałem w piłkę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nasze stanowisko jest jasne - ta sytuacja nie powinna mieć miejsca. Wnioski i konsekwencje zostaną wyciągnięte. Więcej się to nie powtórzy" - zapowiedział Paweł Graś. Dodał, że wszyscy nieobecni na głosowaniach poniosą karę finansową. "To jest oczywiste - nie ma usprawiedliwienia dlatego, że w tym czasie nie było żadnych innych obowiązków poselskich ani rządowych, więc ci, którzy w tych głosowaniach nie brali udziału, poniosą finansowe konsekwencje" - stwierdził rzecznik rządu.
>>>"Zamiast głosować w Sejmie, ganiali po boisku"
Zgodnie z Regulaminem Sejmu, marszałek zarządza obniżenie uposażenia i diety parlamentarnej albo jednego z tych świadczeń o 1/30 (ok. 300 złotych) za każdy dzień nieusprawiedliwionej nieobecności na posiedzeniu Sejmu lub za niewzięcie w danym dniu udziału w więcej niż 1/5 głosowań. Konsekwencji finansowej nie ma, jeśli przyjęte zostanie usprawiedliwienie posła.
"Zawiodła komunikacja"
Dlaczego premier, zamiast głosować w Sejmie, grał w piłkę nożną? "Premier Donald Tusk nie wiedział o czwartkowych głosowaniach w Sejmie. Myśleliśmy, że głosowania są w piątek, zawiodła komunikacja na linii kancelaria premiera - klub Platformy Obywatelskiej" - powiedział Graś.
"Jesteśmy przyzwyczajeni do rutyny piątkowych głosowań w Sejmie. W czwartkowe późne wieczory premier - jeśli czas mu na to pozwala - stara się trenować, dbać o kondycję. Tutaj sam muszę się przyznać, że również nie wiedziałem o czwartkowym bloku głosowań" - podkreślił rzecznik rządu.
"Kompromitacja i absurd"
"Kompromitacja. Cóż można więcej powiedzieć" - mówi DZIENNIKOWI Joachim Brudziński z PiS. Dodaje, że w jego ocenie o wiele bardziej żenujące jest tłumaczenie rzecznika rządu, że zawiodła komunikacja i premier o głosowaniach nie wiedział.
>>> Bielan o Tusku: ręce opadają
"To absurd. Przypominam premierowi, że jest szefem rządu a nie wicemarszałkiem Senatu. A to wtedy mógł sobie pozwolić na palenie cygar, picie wina i dyskusje o historii. Teraz jest kryzys, trzeba działać panie Tusk" - apeluje Burdziński.
Nocna gra w futbol
"Futbolowy wypad" szefa rządu odkryli reporterzy "Teraz my". Donald Tusk wraz z wicepremierem Grzegorzem Schetyną, w towarzystwie posła Romana Koseckiego i szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego, wyszli na boisko w miniony czwartek o godzinie 20:30.
W tym samym czasie pozostali posłowie głosowali m.in. nad wetem prezydenta w sprawie ustawy o funduszu dożywotnich emerytur kapitałowych. Sejm debatował też nad rządowymi projektami ustaw wprowadzających reformę emerytalną policjantów, ale szef MSWiA Grzegorz Schetyna wolał wtedy uganiać się za piłką.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!