Sześciolatki i tak pójdą do szkół
Choć prezydent Lech Kaczyński zawetował ustawę obniżającą wiek szkolny, urzędnicy samorządowi już teraz cichcem wprowadzają sześciolatki do szkół. W wielu przedszkolach likwidowane są zerówki, a rodzice obecnych pięcio- i sześciolatków są wzywani na zebrania, które mają zachęcić ich do wysłania swoich pociech do szkół już we wrześniu.
- Sześciolatki pójdą do szkoły
- Prezydent nie puszcza 6-latków do szkoły
- Sześciolatki pójdą do szkół
- Sejm zadecyduje o losie sześciolatków
- Weto odrzucone. Sześciolatki pójdą do szkół
- Prezydent zaszkodził wnuczce
- Sześciolatki zapłacą za decyzję prezydenta
- Najgłupsze weto tej prezydentury
- Mądre narody stawiają w kryzysie na edukację
- Nie wszystkie dzieci nauczą się pisać
- Minister edukacji krytykuje prezydenta
- "Ratuj Maluchy" nie puści 6-latków do szkół
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czasem samorządowcy stosują mało subtelne środki przymusu. W jednej z gmin w województwie śląskim pani wójt na zebraniu z rodzicami przedszkolaków oznajmiła, że wszystkie sześciolatki powinny od września rozpocząć edukację. "Gdyby jednak rodzice z jakiegoś powodu się z tym nie zgadzali, muszą przedstawić zaświadczenie od specjalisty, że dziecko nie nadaje się do szkoły" - opowiada anonimowo jedna z matek uczestniczących w spotkaniu.
>>>Najgłupsze weto tej prezydentury
Z kolei w podwarszawskiej miejscowości rodzice dowiedzieli się, że w ich przedszkolu zostanie zlikwidowany ostatni oddział i najlepiej byłoby, gdyby wysłali dzieci od razu do szkoły. "Kiedy zapytałam, jak będą wyglądały zajęcia w szkolnej zerówce, usłyszałam, że programu właściwie... nie ma" - opowiada Joanna Jabłkowska, matka 5-letniego Antka. Zaś na pytania innych rodziców, co 6-latek powinien umieć, żeby pójść do pierwszej klasy, pedagodzy poinformowali, że wystarczy liczyć do 20 i znać litery. "Ewidentnie próbowano nas zniechęcić do zerówki, wykazując, że dzieci niczego się w niej nie nauczą. Z tego spotkania większość rodziców wyszła przekonana, że lepiej będzie zapisać dziecko od razu do pierwszej klasy" - dodaje Jabłkowska. Kilka dni później dostała zaproszenie dla syna od dwóch pobliskich szkół podstawowych.
Podobnie jest w całej Polsce. W Warszawie urząd miasta ustalił nawet, że o reformie należy mówić jednym głosem. I koniecznie pozytywnie. "Pod koniec stycznia na Ursynowie odbyło się spotkanie pedagogów oraz dyrektorów szkół i przedszkoli z urzędnikami z wydziału edukacji. Przekaz był jasny: należy poprzeć przenoszenie oddziałów przedszkolnych do szkół, uspokajać rodziców, nie psioczyć i zachęcać do wysyłania do szkół" - opowiada anonimowo pedagog z Ursynowa.
>>>Prezydent nie puszcza 6-latków do szkoły
Naczelnik ursynowskiego wydziału oświaty Bogumiła Bornowska nie chciała sprawy komentować, jednak efekty nieformalnych zaleceń są widoczne. Na zebraniach, jakie odbywały się w ostatnich dniach w ursynowskich podstawówkach, zgodnie chwalono wcześniejszą edukację. Dyrektorka poradni psychologiczno-pedagogicznych nr 18 stwierdziła wręcz, że "dzieciom należy stawiać wyzwania i podnosić poprzeczkę". I dodawała, że właściwie prawie każde dziecko, które chodziło do przedszkola, poradzi sobie w pierwszej klasie. Ta sama dyrektorka - jak opowiada nam jedna z matek - jeszcze w zeszłym roku była zdecydowaną przeciwniczką obniżenia wieku szkolnego. W kierowanej przez nią poradni psychologowie straszyli rodziców, że dzieci, które w wieku 6 lat trafią w szkolne tryby, będą mieć problemy emocjonalne. Z lubością opowiadali też o przypadkach samobójstw uczniów, których zbyt wcześnie posadzono w ławkach. "Zmieniliśmy poglądy, bo zmieniły się przepisy. Będzie inna rzeczywistość, do której trafią te dzieci" - mówi DZIENNIKOWI Małgorzata Januszek.
Jak się okazuje, te metody są skuteczne. "Tak barwnie opisywano zalety pierwszej klasy, że nie wahałam się i zapisałam do szkoły mojego syna, który jeszcze nie ma 6 lat" - opowiada warszawianka Magda Malec. Dopiero gdy ochłonęła, zdecydowała jednak, że pośle syna do zerówki.
Dyrektorzy ursynowskich szkół i przedszkoli nie chcą komentować sprawy. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, przeszli niedawno szkolenia z asertywności wobec mediów. Zakaz kontaktu z prasą dostali też pedagodzy. Do poradni przyszło pismo z wydziału oświaty, w którym napisano: "Jeżeli media się odezwą, proszę nic nie komentować".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!