Kontratak w stylu Pawlaka
Premier Donald Tusk zażądał od Waldemara Pawlaka, by się publicznie wytłumaczył. Lider PSL miał odeprzeć zarzuty zbudowania wokół siebie towarzysko-biznesowego układu, który opisał DZIENNIK. Polityk PSL, spięty jak nigdy, wystąpił na konferencji. Rzucał inwektywami i uciekał w dygresje, zamiast odpowiadać na pytania.
- Ziobro o Pawlaku: To sprawa dla prokuratora
- Morozowski: Pawlak łamie standardy
- Zbyt łatwo pozwalamy na nepotyzm
- Pawlak: Nieprawda, że straciłem na opcjach
- PO o sprawie Pawlaka: Trzeba to przeczekać
- Na te pytania Pawlak wciąż nie odpowiedział
- Pitera: Pawlak musi odejść ze straży
- "Milczenie PO jest charakterystyczne"
- Szczygło: Niech służby prześwietlą Pawlaka
- Były premier radzi sprawdzić Pawlaka
- "Tyle standardów, ile interesu"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pawlak już dwa razy tłumaczył się Tuskowi po publikacji DZIENNIKA - w środę wieczorem przez telefon i wczoraj w dwugodzinnej porannej rozmowie w cztery oczy. Między koalicjantami doszło do spięcia, bo Pawlak - również publicznie - dawał do zrozumienia, że krytyczny tekst o nim powstał z inspiracji wicepremiera Grzegorza Schetyny.
>>>PO o sprawie Pawlaka: Trzeba to przeczekać
W rozmowie z Tuskiem Pawlak wycofał się z tych stwierdzeń. Zmienił też zdanie w sprawie inspiratorów materiału. Tym razem wskazał na nieokreślone środowiska biznesowe. Przekonywał Tuska, że jego wszystkie interesy są zgodne z prawem, a media sprawę niepotrzebnie "nadmuchały". Przyrzekł premierowi też, że zwoła konferencję i publicznie stawi czoło zarzutom.
Punktualnie o 15 blady, zdenerwowany Pawlak, ściskając w rękach teczkę z dokumentami, wyszedł do dziennikarzy. Zamiast odpowiadać na konkretne pytania, brnął w niekończące się dygresje. Za to jasno powiedział, że tekst o jego interesach to zemsta za walkę z opcjami walutowymi.
Wicepremier sugerował, że znaczenie w tej sprawie ma to, iż wydawcą DZIENNIKA jest niemiecki koncern. Merytorycznych odpowiedzi było mało. Stwierdził, że autorzy artykułu posłużyli się insynuacjami, ale zabrakło przykładów na potwierdzenie tej tezy. Pawlak nie zaprzeczył, że jego koledzy ze studiów czy konkubina robili interesy ze strażą pożarną. Przyznał, że prezydentem fundacji Porozumienia dla Rozwoju jest jego matka. W tej organizacji polityk "zaparkował" udziały firm, m.in. tej, która do teraz żyje ze strażackich kontraktów.
>>>Pawlak stara się ugasić pożar
"Na czele fundacji stoi moja mama. Przepraszam, że mam mamę" - unosił się Pawlak. Przekonywał też, że strażacy zawsze organizują przetargi i konkursy, a opisane w tekście firmy po prostu były najlepsze i dawały najniższe ceny. Wicepremier uważa, że zarzuty o nepotyzm są całkowicie nieuzasadnione. Ironicznie pytał dziennikarzy, czy jego koledzy powinni wyemigrować z kraju tylko dlatego, że kiedyś zetknęli się z Waldemarem Pawlakiem.
We wcześniejszym wywiadzie dla"Sygnałów dnia" wicepremier zarzucił autorom artykułu o swoich interesach: "pogardę dla mieszkańców wsi, Żyrardowa i Ciechanowa", "szerzenie nienawiści" i "chęć napuszczania na siebie ludzi".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!