Związki dobre na kryzys
Dziesiątki tysięcy Polaków wstępują do związków zawodowych. Liczą, że w czasie kryzysu pozwoli im to ochronić miejsce pracy. Ale pełna ochrona to iluzja, bo związki gwarantują pracę zaledwie kilku swoim etatowym działaczom. A jeśli zakład zbankrutuje, to nawet związkowcy zostaną zwolnieni.
- Stopy w dół, raty kredytów - nie
- Związkowcy protestują w Warszawie
- Jak wykarmić rodzinę za grosze
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do NSZZ Policjantów tylko w ciągu ostatniego miesiąca zapisało się około tysiąca młodych funkcjonariuszy - pisze "Rzeczpospolita". Według szefa tego związku Antoniego Dudy jest to efekt zapowiedzianej przez ministra Schetynę reformy emerytur, niekorzystnej dla służb mundurowych.
>>> Polska gospodarka ruszy w 2010 roku
Jeszcze większy wzrost popularności odnotował Związek Nauczycielstwa Polskiego. W minionym roku zapisało się do niego prawie 9 tys. osób. Członków przybywa też w innych związkach. W samym tylko sektorze paliwowo-energetycznym - 3 tys. osób.
Według badań CBOS w styczniu przynależność do związków zawodowych deklarował co szósty zatrudniony, czyli niespełna 2 mln pracowników. W ciągu dwóch ostatnich miesięcy liczba zrzeszonych mogła wzrosnąć o 15 tys.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!