Dymisja za sprzeciw wobec koncernu?
Leszek Borkowski nie jest już szefem Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Mógł stracić stanowisko, bo nie zarejestrował leku firmy Servier. Naciskał na to resort gospodarki. DZIENNIK ustalił, że Borkowski w styczniu sugerował ABW, że francuski koncern mógł nielegalnie finansować PSL.
- CBA tropi syna wiceministra z PiS
- CBA sprawdzi, jak powstała lista leków refundowanych
- Śledczy przesłuchają kardynała Dziwisza
- Nie dopuścił leku. Oskarżyli go o łapówkę
- Borkowski: Nie wziąłem łapówki
- PSL pozywa DZIENNIK, bo ma "dobre imię"
- Syn Piechy nie płacił za wynajem mieszkania
- Piecha: Nie dostałem łapówki ani mieszkania
- Oto kulisy kontroli CBA w resorcie zdrowia
- Rząd chce oszczędzić na lekach
- Podejrzana lista leków
- Resort Pawlaka potwierdza nasze zarzuty
- Pawlak: Ataki DZIENNIKA to insynuacja
- PiS i PO chcą zbadać sprawę rejestracji leku
- Twierdzi, że stracił pracę, bo nie chciał się ugiąć
- Zarzut dla syna byłego wiceministra zdrowia
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Borkowski kierował urzędem od grudnia 2005 r. Pracę stracił w poniedziałek. Nie chciał rozmawiać o powodach dymisji. "Nie komentuję decyzji moich przełożonych" - powiedział DZIENNIKOWI. Dotarliśmy jednak do dokumentów, które potwierdzają naciski na urząd rejestracji leków ze strony Ministerstwa Gospodarki.
To sytuacja bezprecedensowa, bo resort ten nie ma żadnych kompetencji w sprawie leków. Jest koniec grudnia 2008. "Proszę o potraktowanie sprawy jako pilnej" - pisze wiceminister gospodarki Marcin Korolec do wiceministra zdrowia Marka Twardowskiego. Załącznikiem do pisma było wystąpienie firmy Servier Polska. Dlaczego resort gospodarki zaczął lobbować na rzecz produkowanego przez Francuzów preparatu Detralex?
>>>Oto kulisy kontroli CBA w resorcie zdrowia
Borkowski nie chciał zgodzić się na ponowną rejestrację tego leku. Argumentacja urzędu była prosta: jest zanieczyszczony, a brudy nie leczą. "Firma Servier produkuje lek bardziej zanieczyszczony niż przewiduje to Farmakopea Europejska" - wyjaśniał Borkowski w piśmie do minister zdrowia Ewy Kopacz.
Dla Francuzów, którzy sprowadzili do Polski ponad 5 milionów sztuk detraleksu, takie stanowisko Borkowskiego oznaczało ogromne straty. Wcześniej lek był wydawany bezpłatnie na receptę inwalidom wojennym. Nadal jest dostępny w aptekach, ale nie jest już refundowany.
Chcieliśmy zapytać samego wiceministra gospodarki, dlaczego zaangażował się w walkę o rejestrację detraleksu. Nie chciał z nami rozmawiać.
Z Ministerstwa Gospodarki otrzymaliśmy natomiast kuriozalną informację. "Rejestracja leków nie leży w naszych kompetencjach. Minister Korolec powiedział, żeby zwrócił się pan w tej sprawie do Ministerstwa Zdrowia" - stwierdziła Iwona Dżygała z biura prasowego resortu. Sekretarka wiceministra zapewniała nas natomiast z przekonaniem: "Ja panu gwarantuję, że minister Korolec lekami się nie zajmuje. Ten temat jest ministrowi zupełnie obcy."
Ale fakty wskazują na coś innego.
Okoliczności starań Serviera o rejestrację leku bada od kilku tygodni ABW. Dlaczego? Borkowski ma podejrzenia, że historia ta może mieć charakter korupcyjny. W połowie stycznia powiadomił ABW o przebiegu swojej rozmowy z Tomaszem Szałajem, byłym kierownikiem działu sprzedaży Servier Polska. Spotkali się 4 stycznia w warszawskiej Sali Kongresowej podczas noworocznego bankietu Okręgowej Izby Aptekarskiej. Według relacji Borkowskiego złożonej w ABW Szałaj miał go wówczas ostrzegać, że Servier będzie finansować PSL. Szałaj zaprzecza. "Widziałem się z prezesem Borkowskim w Sali Kongresowej, ale rozmawialiśmy bardzo krótko. To była tylko wymiana uprzejmości" - powiedział DZIENNIKOWI Tomasz Szałaj, który nie pracuje już dla Serviera od czerwca zeszłego roku.
O przebiegu spotkania w Kongresowej w wersji Borkowskiego usłyszeli się jeszcze wiceministrowie zdrowia Jakub Szulc i Marek Twardowski. To właśnie oni 16 stycznia poradzili Borkowskiemu, by udał się z tą sprawą do ABW.
Mimo tego Ministerstwo Gospodarki nadal żywo interesowało się rejestracją detraleksu w Polsce. W pilnym piśmie z 30 stycznia prosi o informację w sprawie leku - w nawiązaniu do planowanej wizyty w Paryżu sekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki Adama Szejnfelda. Ministerstwo przewiduje, że strona francuska poruszy kwestie „francuskich inwestycji w Polsce oraz sprawę firmy farmaceutycznej Servier”.
Po kilku tygodniach wiceminister zdrowia Marek Twardowski podpisuje dymisję Borkowskiego. Do tej pory Ministerstwo Zdrowia nie wydało żadnego komunikatu. A na stronie internetowej urzędu Borkowski nadal figuruje jako prezes. Firma Servier nie odpowiedziała na pytania DZIENNIKA. Wiceministrowie zdrowia Jakub Szulc i Marek Twardowski nie znaleźli dla nas czasu. Biuro prasowe ABW zapowiedziało, że wyda komunikat w tej sprawie w piątek.
Francuska firma Servier nie pierwszy raz pojawia się w mocno kontrowersyjnym kontekście. W 2007 r. DZIENNIK ujawnił aferę z wpisaniem na listę leków refundowanych iwabradyny produkowanej przez Servier. Decyzję taką podjął wiceminister Bolesław Piecha na dwa dni przed ustąpieniem rządu Jarosława Kaczyńskiego - pod wpływem konsultacji z przedstawicielami firmy produkującej lek.
Detralex to lek stosowany głównie przy przewlekłej niewydolności krążenia żylnego kończyn dolnych (uczucie ciężkości nóg, ból, nocne kurcze).





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!