psav

W oficjalnym oświadczeniu resort kierowany przez Waldemara Pawlaka czytamy, że były to działania z zakresu polityki przemysłowej w Polsce. Fakt interwencji potwierdził też wiceminister zdrowia Marek Twardowski. Choć w jego ocenie Servier zgłosił się do resortu gospodarki z niewiedzy. "W niektórych krajach rejestracja leków leży w kompetencji ministra zdrowia, w innych w resorcie gospodarki. To zapewne dlatego francuski koncern skierował swoje pismo do ministerstwa kierowanego przez Waldemara Pawlaka" - przekonywał Twardowski.

Dziś napisaliśmy, że Leszek Borkowski przestał być szefem Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, bo nie zarejestrował detraleksu - leku firmy Servier o nazwie Detralex. Naciskał na to resort gospodarki, który z reguły nie zajmuje się lekami. Z naszych ustaleń wynika, że Borkowski w styczniu sugerował ABW, że francuski koncern mógł nielegalnie finansować PSL.

>>>Dymisja za sprzeciw wobec koncernu?

Borkowski nie chciał zgodzić się na rejestrację tego leku, bo był zanieczyszczony. "Firma Servier produkuje lek bardziej zanieczyszczony niż przewiduje to Farmakopea Europejska" - wyjaśniał Borkowski w piśmie do minister zdrowia Ewy Kopacz.

DZIENNIK napisał, że pod koniec ubiegłego roku wiceminister gospodarki Marcin Korolec interweniował w tej sprawie i napisał do wiceministra zdrowia Marka Twardowskiego "Proszę o potraktowanie sprawy jako pilnej" i dołączył wystąpienie firmy Servier Polska.

Dla Francuzów, którzy sprowadzili do Polski ponad 5 milionów sztuk detraleksu, stanowisko Borkowskiego oznaczało ogromne straty. DZIENNIK ustalił też, że Borkowski w styczniu sugerował ABW, że francuski koncern mógł nielegalnie finansować PSL. Twierdził, że poinformował go o tym były kierownik działu sprzedaży Servier Polska.

>>>Oto kulisy kontroli CBA w resorcie zdrowia

Wiceminister zdrowia Marek Twardowski przedstawił też swoją wersję usunięcia Leszka Borkowskiego z urzędu. Stwierdził on, że jest to wynik prokuratorskiego śledztwa, w którym Borkowski podejrzewany jest o przyjęcie łapówki.