Rządowy samolot dla narzeczonej Misiaka
DZIENNIK dotarł do nowych informacji, które w złym świetle stawiają senatora PO Tomasza Misiaka. Ustaliliśmy, że Misiak w kwietniu ubiegłego roku poleciał z oficjalną delegacją Senatu do Kataru i Arabii Saudyjskiej. Towarzyszyła mu Ewa Mandziou - prywatnie jego narzeczona, która nie musiała płacić za przelot rządowym samolotem.
- PSL przeciw nepotyzmowi... ale w PO
- Senator Misiak już wyrzucony z PO
- Zobacz, za co premier wyrzucił Misiaka
- Dorn "węszy" przy samolotach dla VIP-ów
- Misiak rezygnuje. Nie chce być ciężarem
- Misiak, blond narzeczona i Nasza-Klasa
- Standardy w PO są "rzeczą świętą"
- "Misiak to ostrzeżenie dla PSL"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W pięciodniową podróż w towarzystwie Marszałka Bogdana Borusewicza Ewa Mandziou poleciała oficjalnie jako przedstawicielka firmy Work Service, w której sama pracuje i której
współwłaścicielem jest jej narzeczony senator Misiak.
>>> Misiak rezygnuje. Nie chce być ciężarem
DZIENNIK ustalił, że narzeczona senatora nie musiała płacić za przelot samolotem rządowym, bo została zgłoszona jako członek misji biznesowej wysłanej przez Krajową Izbę
Gospodarczą.
"Wszystkie koszty, poza przelotem, ponoszą przedsiębiorstwa, których te osoby są reprezentantami. I tak było w przypadku wyjazdu do Arabii Saudyjskiej i Kataru" - poinformował
nas Zdzisław Iwanicki, wicedyrektor gabinetu marszałka Senatu. Oznacza to, że partnerka senatora musiała opłacić jedynie koszty pobytu na Bliskim Wschodzie. A bilety lotnicze do Kataru czy
Arabii Saudyjskiej nie należą do najtańszych - przelot do Rijadu kosztuje ok. 3,5 tys. zł, a do Ad-Dauhy, stolicy Kataru, aż 7,5 tys. złotych.
Wyjazdy delegacji biznesowych wraz z politykami to powszechna praktyka. Misje gospodarcze często towarzyszą prezydentowi, premierowi oraz delegacjom parlamentarnym. Na miejscu nie muszą szukać
kontaktów na własną rękę, gdyż w programie wizyty uczestników misji gospodarczej znajdują się spotkania z przedstawicielami miejscowego biznesu. "To atrakcyjna formuła, gdyż
wówczas nasze pomysły biznesowe uwiarygadniają oficjele, z którymi tam polecieliśmy" - tłumaczy biznesmen, który często lata z państwowymi delegacjami.
>>> O losie Misiaka zdecydują władze PO
Ewa Mandziou poleciała samolotem rządowym na Bliski Wschód, choć jej nazwisko nie widnieje na liście uczestników misji gospodarczej, którą otrzymaliśmy z KiG. Ale jej dane znajdują się jednak na identycznej liście sporządzonej w Kancelarii Senatu. "Najprawdopodobniej zgłosiła się na wyjazd w późniejszym czasie" - usłyszeliśmy w biurach KIG.
Jak twierdzą uczestnicy bliskowschodniej delegacji, narzeczona senatora o mało nie wywołała skandalu w Arabii Saudyjskiej. "Miejscowa izba gospodarcza podejmowała członków
polskiej delegacji. Kobiety dostały wskazówkę, aby ze względu na obowiązujące tam zasady, ubrać się po <samą szyję>. Pani Ewa na kolację przyszła bardzo
wydekoltowana. Po interwencji pracownicy Kancelarii Senatu wróciła do hotelu, aby się przebrać" - mówi DZIENNIKOWI uczestnik senackiego wyjazdu.
>>> Senator PO nagiął jeszcze
więcej ustaw
Według innych rozmówców narzeczona senatora Tomasz Misiaka brała również udział w niektórych punktach wizyty, które były przeznaczone jedynie dla parlamentarzystów. "Kilka razy
mignęła w towarzystwie senatorów" - wspomina jeden z dziennikarzy obsługujących wyjazd do Arabii Saudyjskiej i Kataru.
Mimo wielu prób, nie udało nam się skontaktować ani z senatorem Misiakiem ani z jego narzeczoną.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!