Prezydent: Rząd nie ma głowy
Lech Kaczyński nie ma dobrego zdania o staraniach rządu, który "staje na głowie" w walce z kryzysem. "Rząd nie jest w stanie stanąć na głowie" - żartował prezydent. Dla głowy państwa w kryzysie najważniejsza jest walka z bezrobociem. Prezydent zapowiada, że wkrótce zwoła szczyt społeczny.
- Prezydent płaci milion za ochronę willi
- Tusk unika rozmowy o bezrobociu?
- Rząd zrzuca się na ratowanie miejsc pracy
- Kulczyk: Na kryzys najlepsze są zakupy
- Niech rząd walczy z kryzysem, nie z sobą
- Prezes PiS wróży Polsce katastrofę
- W tym roku nie dostaniesz podwyżki
- Sprzedaż domów spadła o połowę
- Prezydent spóźnił się na lotnisko
- Zobacz prezent PiS dla premiera
- Prezydent i premier walczą na szczycie UE
- Prezydent i premier chyba się polubili
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Rząd nie jest w stanie stanąć na głowie, bo nie ma głowy" - mówił prezydent, odpowiadając na pytanie, czy rząd "stanął na głowie", aby poradzić sobie z kryzysem. "To jest około 16 osób, czy każda z osobna jest w stanie stanąć na głowie - nie wiem, nie znam stopnia wyćwiczenia fizycznego przynajmniej wszystkich koleżanek i kolegów z rządu, bo nie wszystkich w równym stopniu znam. Myślę, że obecny premier za dobrych czasów może i by stanął" - mówił. Lech Kaczyński spotkał się z wykładowcami i studentami Wyższej Szkoły Handlowej w Piotrkowie Trybunalskim.
>>> Coraz więcej ludzi szuka pracy
Prezydent zadeklarował, że będzie starał się patronować wszystkiemu, co chroni "w stu procentach albo przynajmniej w 80 procentach" miejsca pracy. "Bo jest to w tej chwili podstawowy problem społeczny" - ocenił. "Myśmy to już raz przeżyli" - zaznaczył prezydent, podkreślając, że jedynym rozwiązaniem jest ochrona miejsc pracy, nawet za "dużą cenę".
>>> W tym roku trudno liczyć na podwyżkę
Lech Kaczyński uważa, że w sytuacji stagnacji gospodarczej, a także możliwej recesji potrzebna jest bardziej interwencyjna polityka państwa. I będzie ją wspierał, choćby państwowe dopłaty do części pensji pracowników upadających przedsiębiorstw.
Pytany o wejście Polski do strefy euro, powiedział, że kiedyś będziemy musieli tam wejść. "Ale kiedyś to nie znaczy w 2012 roku" - podkreślił prezydent. Według niego można mówić ewentualnie o wejściu Polski do strefy za 6 lub 9 lat.
Według niego jest prawie pewne, że w przypadku wejścia do korytarza ERM2 polskie rezerwy walutowe zostaną gwałtownie zagrożone spekulacją. Dodał też, że taką sytuacją mogą być zainteresowane "określone podmioty", ale nie Polska.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!