Kto zabrał CBA sto tysięcy złotych?
Agenci CBA znowu udawali biznesmenów. Chcieli złapać urzędników z Gdyni. Nie złapali. I stracili kontrolę nad 100 tys. złotych przeznaczonymi na kontrolowaną łapówkę - pisze "Gazeta Wyborcza".
- Gang urzędników wyłudził 5 mln złotych
- ABW zatrzymała pięciu dyrektorów szpitali
- "Nie załatwiałem kontraktów firmie żony"
- CBA: Nie straciliśmy stu tysięcy złotych
- Przeczytaj, jak CBA polowało na Krauzego
- Służby specjalne sprawdzą państwowe spółki
- Szef CBA: Pitera to ignorantka
- CBA sprawdza kontrakt firmy Misiaka
- Będą walczyć z korupcją w eurowyborach
- Teraz CBA ma lepsze wyniki niż za PiS
- Na wózkach inwalidzkich wyłudzali miliony
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
4 marca 2009. CBA zatrzymuje w Trójmieście czterech mężczyzn. Wyciąga ich z łóżek, kręci film, na którym agenci liczą banknoty. Biuro milczy o szczegółach operacji - pisze gazeta.
>>> CBA sprawdzi spółki Misiaka
Agenci biura podobno udawali biznesmenów z Litwy, którzy zaproponowali biznes dwóm pomorskim przedsiębiorcom. Mieli oni uzyskać w gdyńskim magistracie decyzję o warunkach zabudowy bardzo wąskiej działki tuż przy obwodnicy.
Finał akcji CBA rozgrywa się w listopadzie 2008 roku na stacji benzynowej w Tczewie. Jeden z agentów udających Litwinów wręcza jednemu z biznesmenów 100 tysięcy złotych.
Według prokuratury, która opiera się na materiałach CBA, to biznesmeni zażądali tych pieniędzy, aby mieć na łapówki dla urzędników w zamian za korzystną decyzję o warunkach zabudowy.
>>> Służby specjalne sprawdzą państwowe spółki
Jednak aresztowany biznesmen twierdzi co innego. Według niego była to zaliczka na kupno spółki po zawarciu z "Litwinami" umowy przedwstępnej. Na dowód ma pokwitowanie. Żona biznesmena dodaje: "Chciał, by mąż wziął zaliczkę, żeby mieć pewność, że transakcja dojdzie do skutku". Biznesmeni zostają aresztowani.
W czasie przeszukania mieszkania biznesmena funkcjonariusze CBA oglądają stuzłotówki, jedna po drugiej. "Mieli listę numerów i porównywali je z naszymi banknotami" - relacjonuje żona przedsiębiorcy.
Ale pieniędzy już nie ma. Adwokat biznesmena wyjaśnia: "Z tego, co wiem, mój klient pieniądze wydał. Prowadzi pośrednictwo nieruchomości, taki wydatek w kilka miesięcy to nic dziwnego. Poza tym zbliżały się święta...".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!