"Premier Tusk ma ludzi w nosie"
Szef SLD atakuje premiera za zerwanie kontraktu z firmą wyrzuconego z PO senatora Tomasza Misiaka, która miała szukać pracy dla stoczniowców. "Dlaczego przez brak przyzwoitości jednego człowieka i kampanię prezydencką drugiego mają cierpieć tysiące ludzi?" - pyta Grzegorz Napieralski.
- Misiak chce zatrudnić Ćwiąkalskiego
- Posłowie PO będą musieli oddać akcje
- "Niech Schetyna uważa na swoje interesy"
- Stoczniowe interesy narzeczonej Misiaka
- Kogo oszukał Donald Tusk?
- CBA sprawdza kontrakt firmy Misiaka
- Misiak: Włożyłem palec między drzwi
- Misiak: Zarobiłem ćwierć miliona dolarów
- Misiak: Moja firma jest czysta
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Premierowi powieka nie drgnęła, gdy złożył tych ludzi i ich rodziny na ołtarzu politycznego zapotrzebowania na teatralne gesty" - pisze Grzegorz Napieralski na swoim blogu w Onet.pl. Lider SLD przypomina, że firma Misiaka miała "przygotować stoczniowców, którzy przez nieudolność prawicy wylecieli na bruk, do znalezienia sobie nowego zajęcia. Miała ich przekwalifikować, przygotować kursy, spowodować, żeby mieli szansę".
>>> Misiak: moja firma jest czysta
"Na litość boską, dlaczego przez brak przyzwoitości jednego człowieka i kampanię prezydencką drugiego mają cierpieć tysiące ludzi? Dlaczego wyrzuciliśmy 80 mln złotych (z UE) do śmieci? Bo takie było polityczne zapotrzebowanie" - dodaje lider SLD.
W jego opinii Platforma "robi to, co zwykle". "Ludzi ma w nosie. Najważniejsze są gesty, słowa, podpowiedzi dobrze wyszkolonych PR-owców:" - napisał Grzegorz Napieralski.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!