Misiak: Włożyłem palec między drzwi
Senator Tomasz Misiak - wyrzucony z PO za podejrzenie, że jego firma mogła zarobić miliony na stoczniowej specustawie - pojawił się dziś w parlamencie. Nie unikał dziennikarzy i kamer. Pozował do zdjęć, demonstrując przy tym zabandażowany palec.
- Platforma dostała kompleksu Misiaka
- Tak firma Misiaka opłakuje straty po aferze
- Senator Misiak kontratakuje i pozywa
- Misiak chce zatrudnić Ćwiąkalskiego
- Stoczniowe interesy narzeczonej Misiaka
- Miliony kary za zerwanie umowy z firmą Misiaka
- Platforma ma sposób na "aferę Misiaka"
- Wśród posłów dalej rządzi prywata
- "Premier Tusk ma ludzi w nosie"
- Misiak: Moja firma jest czysta
- Senator Misiak żyje dzięki "Rybce"
- Misiak: Zarobiłem ćwierć miliona dolarów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Włożyłem palec między drzwi" - powtarzał Tomasz Misiak, pokazując zabandażowany kciuk i chętnie przy tym pozując do zdjęć. Zapewniał przy tym, że faktycznie doznał kontuzji "w drzwiach", a nie jest to przytyk do PO i jego ostatnich politycznych przygód.
>>> Misiak: Ukrzyżowali mnie za nie moje grzechy
"Gazeta Wyborcza" zarzuciła Tomaszowi Misiakowi, że jego firma odniosła korzyści dzięki specustawie stoczniowej, przy której pracował senator. On sam mówi, że to nie jest prawda. Jego zdaniem firma wystartowała w konkursie, którego przeprowadzenie było możliwe na podstawie zupełnie innych przepisów - ustawy o promocji zatrudnienia z 2004 roku.
"Zostałem ukrzyżowany za własny błąd i nie swoje grzechy" – mówił wówczas Tomasz Misiak. Kilka dni później Platforma Obywatelska wyrzuciła go i z partii, i z klubu.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!