Związkowcy protestują w Warszawie
Płoną opony przed Ministerstwem Gospodarki. Słychać gwizdy i okrzyki. Czarny dym unosi się nad ulicą. To związkowcy z "Sierpnia 80" protestują przeciw polityce rządu w wobec kryzysu. Przyszli pod gmach ministerstwa z flagami i transparentami. Krzyczą "Nie będziemy płacić za wasz kryzys".
- Policja nie wyrzuci związkowców Sierpnia '80
- "Za ministra Klicha zbrojeniówka zdycha"
- Zobacz, jak związkowcy zablokowali Tuska
- "Łapy precz od naszych miejsc pracy i IPN"
- Niemcy: Nie będziemy płacić za wasz kryzys!
- Związki dobre na kryzys
- Kompania Węglowa o krok od strajku
- Warszawa szykuje się na związkowy najazd
- Protest górników z Bogdanki
- Przyszli do premiera ze śpiworami w rękach
- Policjanci protestują na ulicach
- "Solidarność" oszczędza... na pracownikach
- Związkowcy wygwiżdżą liderów Europy
-
Związkowcy protestowali w Warszawie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Manifestację zorganizował "Sierpień 80". Około tysiąca górników i hutników, ratowników medycznych, stoczniowców oraz pracowników zbrojeniówki i hipermarketów zebrało się przed gmachem Ministerstwa Zdrowia, żeby protestować przeciwko antykryzysowej - ich zdaniem nieskutecznej - polityce rządu.
Liderzy demonstracji w charakterystyczny dla siebie sposób wykrzykiwali swoje poglądy: "Tu są dziś dziewczyny z firmy z łodzi. Zostały na
lodzie. Ich pracodawca grał w kasynie. Uciekł i zostawił je bez kasy. Nie mają pieniędzy i nikt im nie pomaga. Nikt. Bo ten system się nie sprawdza. Kapitalizm to nędza. Dziś solidarność
jest naszą bronią" - krzyczał jeden z nich.
Bogusław Ziętek - lider "Sierpnia 80" tłumaczył, że związek sprzeciwia się likwidacji miejsc pracy oraz ograniczaniu i zamrażaniu wynagrodzeń. "Czas
najwyższy, by strona społeczna jasno wyartykułowała swoje postulaty, sprzeciwiając się polityce, która zbankrutowała w całej Europie, natomiast polski rząd nie wyciągnął z tego żadnych
wniosków - nadal upiera się przy kontynuacji polityki ultraliberalnej" - mówił Ziętek.
"Demonstracja związkowców w Warszawie niech będzie dla rządzących przestrogą, że wszyscy powinni dźwigać ten kryzys" - mówi DZIENNIKOWI
Janusz Śniadek, przewodniczący "Solidarności". Jego związek nie uczestniczy w manifestacji, ale także sprzeciwia się, by skutki kryzysu przerzucać na barki
pracowników.
Janusz Śniadek zgadza się, że pod hasłami kryzysu obecnie próbuje się ograniczyć prawa pracownicze. "Kryzys dotknął 20-30 procent firm, ale zamrozić lub ograniczyć płace
próbuje dużo więcej" - wyjaśnia przewodniczący "Solidarności". Jego zdaniem, skutki kryzysu powinny być równo rozłożone.
>>> Kompania Węglowa coraz bliżej strajku
"Przykład idzie z góry, generałowie powinni świecić przykładem" - mówi Śniadek DZIENNIKOWI. Jest wzburzony, że pracownikom ogranicza się płace, a minister skarbu Aleksander Grad podniósł około 8 procent płace członkom zarządów firm państwowych.
Pod hasłem "Solidarność na kryzys" związek proponuje, żeby środki z budżetu były przeznaczone na różne przedsięwzięcia publiczne. "Nie stać nas na zaniechanie działań kryzysowych" - podkreśla Janusz Śniadek. Związek wyznaje filozofię inwestowania, nawet kosztem zwiększenia deficytu. Bo te inwestycje szybko się zwrócą, a jednocześnie pozwolą rozruszać gospodarkę - dodaje.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!