Libertas nie może dłużej obchodzić prawa
Publikacja DZIENNIKA ujawniająca sposób finansowania partii Libertas przez irlandzkiego milionera Declana Ganleya wywołała poruszenie wśród polityków. Pojawiały się już nawet zapowiedzi szybkiej zmiany przepisów, tak by wyeliminować lukę prawną. "Trzeba zatkać tę dziurę w prawie" - deklaruje w rozmowie z nami szef klubu PO Zbigniew Chlebowski.
- Polski Libertas bez irlandzkich pieniędzy
- TVP wypromuje LPR przed eurowyborami
- Telewizja promuje szefa eurosceptyków?
- Zobacz, jak okpić komisję wyborczą
- Libertas bez irlandzkich pieniędzy?
- Studenci już nie będą wspierać Palikota
- TVP ocenzurowała Palikota
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W sobotnim wydaniu DZIENNIKA ujawniliśmy, że Libertas zamierza skorzystać z luki w ordynacji wyborczej - bo polskie prawo zakazuje finansowania działalności politycznej z zagranicy.
Ugrupowanie zaciągnie więc kredyt, który irlandzki milioner poręczy swoim majątkiem. Gdy partia nie spłaci pieniędzy, bank dostanie je od Ganleya. W ten sposób gwarancje bankowe pozwalają na obchodzenie także innych zakazów prawa wyborczego związanych z finansami.
p
Wywiad z szefem klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Zbigniewem Chlebowskim
Grzegorz Osiecki: Przykład Libertas pokazuje, że jest dziura w polskim prawie wyborczym?
Zbigniew Chlebowski: Tak, i to jest niepokojące. Bo gwarancje bankowe dające partiom pieniądze na wybory mogą być udzielane przez osoby, którym prawo zakazuje finansowania partii bezpośrednio.
To oznacza obejście obecnie obowiązujących przepisów.
>>> Libertas bez irlandzkich pieniędzy?
Zamierzacie zatkać tę lukę?
Jak najszybciej porozmawiam z przedstawicielami Państwowej Komisji Wyborczej, bo to ona czuwa nad finansowaniem kampanii wyborczych. Będziemy zastanawiać się, czy można jeszcze przed tymi wyborami coś w tej sprawie zrobić.
PKW ma instrumenty, żeby zabronić takich praktyk?
Komisja nie ma możliwości wpływania na banki. PKW bada sprawozdania finansowe i dopiero potem mogą pojawiać się konkretne wnioski. Tylko że to się dzieje post factum, dlatego trzeba
zastanowić się i przeanalizować, czy tej sprawy nie można szybko załatwić.
Ale nasz artykuł pokazuje, że to nie tylko sprawa Ganleya, ale np. Henryki Bochniarz, która w 2005 roku poręczyła kredyt dla własnego komitetu wyborczego.
Trzeba zatkać tę dziurę w prawie. Nie po to w Polsce wprowadzono limity wpłat na kampanie wyborcze przez osoby prywatne, by je w ten sposób obchodzić.
>>> Zobacz, jak okpić komisję wyborczą
Sprawdzicie, czy nie ma innych dziur w przepisach wyborczych?
Teraz nie ma już czasu na kompleksowy przegląd prawa, wybory są już za dwa miesiące. Nie ma już wiele czasu na zmianę przepisów, z wyjątkiem tych dotyczących finansowania.
Kto w tej sprawie zawinił?
Ja tu nie chcę nikogo winić. Szkoda tylko, że PKW wcześniej tego nie sygnalizowała, bo jest najbardziej kompetentną instytucją, by takie problemy wskazywać.
Przecież z takiej furtki skorzystała Henryka Bochniarz, więc trudno mówić, że politycy o niej nie wiedzieli.
Ja przyznaję się, że nie znałem konsekwencji tych zapisów i dopiero publikacja w DZIENNIKU uświadomiła mi konieczność natychmiastowych zmian.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!