"Od początku istnienia IPN mamy do czynienia z nagonką na ludzi, którzy wywalczyli niepodległość. A szczególnie atakowany jest Lech Wałęsa. Wy chcecie wtłoczyć go do szamba" - mówił dawny opozycjonista, obecnie polityk SdPL Andrzej Celiński w TVN24. "Autor książki cytuje mnie aż 38 razy. I w większości przypadków moje wypowiedzi są przekręcone lub całkowicie zmyślone. To jest fałszowanie rzeczywistości" - podkreślił

>>> Wałęsa: Przegońmy czarownice z IPN

Ze słowami Andrzeja Celińskiego polemizował Andrzej Nowak, historyk Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz promotor Pawła Zyzaka. "Nie ma żadnej nagonki na niepodległość Polski. Różnimy się tylko w wyborze autorytetów. Dla mnie symbolem "Solidarności" jest nie Lech Wałęsa, lecz Anna Walentynowicz" - podkreślił. Dodał jednocześnie, że książka "nie powstała ani w IPN, ani za jego pieniądze".

Tym samym - zdaniem Nowaka - premier nie powinien grozić Instytutowi odebraniem funduszy.

>>> Tusk grozi IPN odebraniem pieniędzy

Dużo spokojniej na temat książki wypowiadał się dawny minister spraw zagranicznych oraz jeden z założycieli PO Andrzej Olechowski. "Lech Wałęsa niepotrzebnie się denerwuje. Mamy wolny rynek, więc ludzie piszą różne rzeczy, by na nich zarabiać" - powiedział. "Mamy wolność słowa, więc trzeba się z tym pogodzić. Ale nie jest w porządku to, że w IPN gromadzą się obsesjonaci" - dodał.