Olejniczak i Napieralski znowu się lubią
Nieoczekiwane ocieplenie w stosunkach między Grzegorzem Napieralskim i Wojciechem Olejniczakiem. Jeszcze nie tak dawno byli największymi wrogami. Dziś szukają swojego towarzystwa. Co się stało? Do gry w duecie przekonały ich m.in. badania marketingowe.
- Sprawdź, kto najciężej pracuje w Brukseli
- Idol Napieralskiego wesprze kampanię SLD
- Napieralski nie ma już wymówek
- Miller: SLD to głupia partia
- Napieralski: odrzucimy weto prezydenta
- Oleksy: Cimoszewicz pogrążył lewicę
- W SLD wrze przez Napieralskiego
- Olejniczak powalczy z Huebner o Brukselę
- Bratobójcza walka lewicy w eurowyborach
- SLD ma już skład na Brukselę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Teraz szef SLD i szef klubu Lewicy chętnie pokazują się razem na konferencjach, konsultują swoje pomysły, a nawet zdarza im się zjeść razem obiad.
To, że relacje między Napieralskim a Olejniczakiem się poprawiły, widać głównie w Sejmie. Szef Sojuszu coraz częściej przesiaduje w gabinecie szefa klubu Lewicy. Można ich też zobaczyć, jak siedzą przy jednym stole w sejmowej restauracji Hawełka.
Partyjni koledzy liderów Sojuszu tłumaczą to raczej taktyką. "To jest małżeństwo z rozsądku, w którym obie strony wiedzą, że są zdane na siebie" - śmieje się jeden z naszych rozmówców. I dodaje: "A ich wspólnym dzieckiem jest klub parlamentarny".
>>>W SLD wrze przez Napieralskiego
Jak doszło do przełomu? Pierwsze lody zostały przełamane w połowie stycznia podczas wyjazdowego posiedzenia zarządu. Tuż po nieudanych próbach Napieralskiego, żeby odwołać Olejniczaka z funkcji szefa klubu Lewicy. - "Mieli wtedy okazję dłużej ze sobą porozmawiać w zupełnie innej atmosferze" - wspomina jeden z polityków Sojuszu. Było wino oraz mocniejsze trunki. Napieralski i Olejniczak mieli nawet zagrać ze sobą w ping-ponga. "Oni wtedy chyba zrozumieli, że jeden nie jest w stanie wyeliminować drugiego".
Argumentem, by zakończyć trwający od miesięcy spór, były też badania marketingowe zamówione przez Sojusz, które wykazały, że konflikt personalny jest zauważalny przez elektorat i szkodzi partii.
Relacjom pomogło też to, że Olejniczak zdecydował się kandydować do Parlamentu Europejskiego. - "Eurowybory zbudowały Wojtkowi i Grześkowi wspólny cel. Wojtek chce zdobyć mandat i wyjechać na pięć lat do Brukseli, bo dobrze wie, że na razie w partii nic więcej nie wygra. A Grzesiek musi zrobić dla partii dobry wynik" - mówi poseł Sojuszu. I dodaje: - "Gdyby dalej toczyli walkę, to wykrwawiliby się. A wtedy mógłby pojawić się ktoś trzeci i ich wypchnąć".
Zaś sam Napieralski o poprawie relacji z Olejniczakiem mówi tak: - "I mi, i Wojtkowi zależy na tym, by nas nie zmarginalizowano. Nasze interesy się nie krzyżują. A wręcz się uzupełniają".
Wojna między Olejniczakiem a Napieralskim trwała od kilkunastu miesięcy. Czy nie mogli zawrzeć porozumienia wcześniej? "Nie było to łatwe. Oni byli koncertowo rozgrywani przez osoby trzecie. Według naszych rozmówców byli to m.in. Krzysztof Janik, Jerzy Szmajdziński, Leszek Miller" - mówi nam jeden z polityków SLD.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!