Telewizji brakuje pieniędzy. Na wszystko
TVP jest w bardzo złej sytuacji finansowej. Kierujący firmą Piotr Farfał zapowiedział podwładnym, że muszą ciąć wydatki w działach. Niewykluczone, że aby nie stracić płynności finansowej, TVP będzie musiała zaciągnąć kredyt. A wtedy banki wymuszą zwolnienia grupowe - nawet tysiąca osób.
- "Bojkot telewizji Farfała jest potrzebny"
- Prezes TVP: Nie jestem brunatnym Murzynem
- Szefowa stacji Biełsat wraca na stanowisko
- TVP wypromuje LPR przed eurowyborami
- Kraśko i Lis dostaną po pensjach?
- Krajowa Rada wykorzystała ostatnią szansę
- "Farfał skończy na śmietniku"
- Radio i telewizja zostaną bez Rady
- Totalna krytyka nowej ustawy medialnej
- Były poseł LPR: To był polityczny proces
- Hanna Lis zawieszona. Nie wspomniała o PO
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ubiegłotygodniowe spotkanie Farfała z dyrektorami działów nie było przyjemne. "Usłyszeliśmy, że sytuacja jest zła, nawet bardzo zła. I że musimy zrobić cięcia w swoich działach. Farfał zapowiedział też, że jeżeli my tego nie zrobimy, będzie musiał sam ciąć" - opowiada jeden z uczestników spotkania. I dodaje, że Farfał zapowiedział, że TVP będzie musiała zaciągnąć kredyt.
>>> Dziwna epidemia wśród prezenterów TVP
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, plany finansowe przyjęte w lutym i marcu nie przystają już do rzeczywistości. Niższe od prognozowanych okazały się wpływy zarówno z abonamentu, jak i reklam. "W prognozach była mowa, że oszczędności muszą sięgnąć 200 mln złotych. Teraz okazuje się, że muszą być dwa razy większe" - mówi nasz informator.
Dyrektorzy zaczęli więc ciąć. Na razie starają się nie zwalniać ludzi, choć w niektórych działach nie udało się tego uniknąć. Do związków zawodowych poszła już informacja, że kilka osób zostanie zwolnionych m.in. z biura marketingu.
Szef rady nadzorczej TVP Łukasz Marek Moczydłowski przyznaje, że sytuacja finansowa firmy jest zła. Zapowiada, że na najbliższym posiedzeniu rady będzie tłumaczył się dyrektor finansowy. Ale twierdzi, że o konieczności wzięcia kredytów nic nie wie.
>>> Lis nie chce chodzić na pasku Giertycha
Jeżeli władze telewizji zdecydowałyby się na wzięcie kredytu, wtedy doszłoby do zwolnień. "Bank zażąda planu rozwiązania kryzysu finansowego, a to oznacza zwolnienia grupowe. Według naszych szacunków byłoby to ok. 1,2 tys. osób" - mówi osoba z władz telewizji.
Moczydłowski przyznaje, że w TVP istnieje ogromny przerost zatrudnienia. W tej chwili pracuje tam ok. 4,5 tys. osób. "Restrukturyzacja jest niezbędna. Ale trzeba pamiętać, że zwolnienie dużej liczby osób przyniesie rozwiązanie najwcześniej za rok, półtora" - mówi szef rady nadzorczej.
>>> TVP wypromuje LPR przed eurowyborami
Na razie związki zawodowe nie zostały poinformowane o zamiarze zwolnień. Szefowie dwóch najważniejszych - "Solidarności" i "Wizji" - piszą za to do Piotra Farfała pisma, w których pytają o te plany. "Ludzie są zdenerwowani. Na korytarzach mówi się tylko o groźbie zwolnień i kredytach, które ma zaciągnąć telewizja" - mówi jeden ze związkowców. Władze telewizji poinformowały nas, że na razie nie podjęto decyzji w sprawie zwolnień w spółce.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!