"Pokazaliśmy, że Polska to śmieszny kraj"
Porażka i blamaż - tak prasa podsumowuje polską kłótnią na szczycie NATO. ”Jesteśmy śmiesznym (...) krajem, z którego zdaniem nie trzeba się liczyć” - pisze ”Gazeta Wyborcza”. ”Prawdziwym problemem szczytu NATO nie był ten czy inny ruch prezydenta, lecz to, że polska dyplomacja się nie sprawdziła w promowaniu kandydatury Sikorskiego” - stwierdza ”Rzeczpospolita”.
- "Wycofaliśmy się przed końcem meczu"
- Sikorski przegrał. Buzek walczy dalej
- Wojna polsko-polska na szczycie NATO
- Szczygło: W rządzie Tuska są dyplomatołki
- "Prezydent oddał ten mecz walkowerem"
- "To Tusk wcześniej poparł Rasmussena"
- "Rząd nie daje prezydentowi instrukcji"
- Kwaśniewski: rząd denerwuje prezydenta
- Rząd waha się, czy odtajnić notatkę
- Miller: Awantura ma przykryć porażkę Tuska
- Posłowie poszukują kłamcy na szczycie NATO
- Emigrujcie z Polski, choćby na chwilę
- Alkoholowy spektakl wokół szczytu NATO
- Śpiewak: Po szczycie NATO jestem przerażony!
- Rząd: Dyplomacja zależy od humoru prezydenta
- Tragikomedia: od Asmusa do Rasmussena
- Krótkie majteczki Tuska i Kaczyńskiego
- Błąd prezydenta czy pułapka rządu
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Prezydent i premier mają prawo prywatnie się nie znosić. Mogą prowadzić wojny podjazdowe. Jednak ich absolutnie nadrzędnym obowiązkiem jest porozumiewanie się w kluczowych sprawach polityki zagranicznej. Tylko wtedy jako kraj będziemy coś znaczyć" - pisze Bartosz Węglarczyk w komentarzu "gazety Wyborczej".
>>> "To Tusk wcześniej poparł Rasmussena"
Jaki jest efekt przenoszenia tych sporów na arenę międzynarodową? "Jesteśmy śmiesznym, skłóconym wewnętrznie krajem, z którego zdaniem nie trzeba się liczyć i z którym nie prowadzi się poważnych dyplomatycznych gier. Tak nas widzą dziś w NATO, a za chwilę tak będzie w UE. Odpowiadają za to i prezydent, i premier, i ich urzędnicy" - dodaje Węglarczyk.
"Dyplomaci piszą dziś z Warszawy o tym, że najwyżsi rangą urzędnicy dużego europejskiego państwa nie są w stanie razem zawalczyć o ważne międzynarodowe stanowisko, bo nie mają czasu porozmawiać przez pół godziny. Za to całymi dniami kłócą się o to, kto komu wysłał faks. Słucham tych opowieści i guzik mnie obchodzi, kto komu i gdzie przefaksował. Jest mi wstyd" - konkluduje publicysta "GW".
>>> Wojna polsko-polska na szczycie NATO
"Jeśli Donald Tusk chciał, by prezydent wykonał jakiś efektowny dyplomatyczny gambit w Strasburgu, winien przedyskutować to z nim osobiście przed szczytem, a nie wysyłać jakieś instrukcje autorstwa urzędnika MSZ średniego szczebla" - stwierdza Piotr Semka w "Rzeczpospolitej".
"Hasło: <prezydent nie słuchał instrukcji>, ma dla spin doctorów Platformy wiele zalet - przykrywa porażkę rządu, upokarza prezydenta wyczulonego na punkcie swoich kompetencji oraz wskrzesza lansowany przez PO wizerunek Lecha Kaczyńskiego jako <dyplomatycznego psuja>. Na dodatek istota sporu jest dla zwykłego Polaka tak mało czytelna, że ten może rozstrzygnąć, kto ma rację, wyłącznie kierując się sympatiami. A to - patrząc na rankingi popularności - w uprzywilejowanej pozycji stawia Donalda Tuska" - pisze Semka.
>>> Czy rząd chciał wrobić prezydenta?
"A przecież prawdziwym problemem szczytu NATO nie był ten czy inny ruch prezydenta, lecz to, że polska dyplomacja się nie sprawdziła w promowaniu kandydatury Sikorskiego. Że Andersa Rasmussena wybrano na szefa sojuszu za naszymi plecami. Że uczyniono to nie za plecami <złych Kaczyńskich>, tylko Platformy, która rzekomo miała uwieść Europę" - stwierdza na koniec publicysta "Rz".
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!