"Eurowybory to konkurs piękności"
W Brukseli znów mogą pojawić się ludzie, którzy nie powinni się tam znaleźć - mówi DZIENNIKOWI specjalista od wizerunku politycznego Sławomir Olejniczak. Dlaczego tak się dzieje? "Wszystkie partie starają się na listach wyborczych pokazywać wyłącznie znane twarze. To są pomysły rodem z konkursu piękności, a nie kompetencji" - tłumaczy.
- Awantury w PiS tuż przed eurowyborami
- Oto słodkie życie europosłów
- PO sama nie wie, kiedy rusza z kampanią
- Depeche Mode zachęci nas do głosowania
- Nadchodzą eurowybory. SLD już się cieszy
- Prokuratura chce się poskarżyć na Ziobrę
- Olejniczak z gołą klatą skończy w PO
- Milion więcej na kampanię do Brukseli
- W PiS wrze. Kolejni chcą odchodzić
- Eurokampania już trwa. Płaci Bruksela
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Marcin Graczyk: Kampania do europarlamentu buduje wizerunek polityków?
Sławomir Olejniczak: W Polsce jest niestety wręcz przeciwnie, bo wszystkie partie starają się na listach wyborczych pokazywać wyłącznie znane twarze. To może skończyć się tym, że w
Brukseli pojawią się ludzie, którzy się tam znaleźć nie powinni. Jak choćby w poprzedniej kadencji Krzysztof Hołowczyc. To są pomysły rodem z konkursu piękności, a nie kompetencji.
Nadchodząca kampania będzie takim konkursem piękności?
To na pewno będzie kampania znanych twarzy, głównie zresztą znanych z rynku krajowego, z wystąpień sejmowych, konferencji prasowych i z wypowiedzi do telewizyjnych newsów.
Dla polityków start w eurowyborach jest awansem?
Dla niektórych na pewno, dla innych będzie to jednak pewnego rodzaju zesłanie. Część kandydatów nie zdaje sobie sprawy z tego, że w Brukseli czy w Strasburgu utonie w kuluarach i zatęskni za
tą popularnością, którą przynosiła im krajowa scena polityczna.
Kto może stracić najwięcej?
Myślę, że taką osobą może być Jacek Kurski czy Zbigniew Ziobro. Chodzi o ludzi, którzy lubią i potrafią znaleźć się w oku kamery, a i często, jak w przypadku Jacka Kurskiego,
niezależnie od tego, jak oceniamy to, co i jak mówi, potrafią z mediów zrobić bardzo dobre dla siebie narzędzie. Tacy politycy stracą, bo nie będą się już codziennie pojawiać w
mediach.
Politycy, dostając się do europarlamentu, nabierają europejskiego formatu?
To jest trochę tak jak z tytułem szlacheckim w Wielkiej Brytanii. Co prawda Elton John czy Beatlesi są szlachcicami i mają prawo do używania tytułu, ale mimo to i tak dystans do prawdziwej
arystokracji jest ogromny. Tak samo jest z tą naszą europejskością. To albo się ma, albo nie. Sporo kandydatów do europarlamentu ma to coś. Mam nadzieję, że to ich wybierzemy.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!