Rząd: Dyplomacja zależy od humoru prezydenta
Polityka zagraniczna nie może zależeć od humorów prezydenta - mówi wicepremier Grzegorz Schetyna o konflikcie Lecha Kaczyńskiego z rządem. DZIENNIK ujawnił, że prezydent blokuje sześciu ambasadorów, bo Donald Tusk wciąż nie zgodził się, by Anna Fotyga była ambasadorem przy ONZ.
- Sikorski: Popieram Fotygę na ambasadora
- "Pokazaliśmy, że Polska to śmieszny kraj"
- Wiemy, co Tusk powiedział Duńczykowi
- Sikorski jedzie do Moskwy
- Borowski: Fotyga to zaprzeczenie dyplomaty
- Fotyga na przesłuchanie, potem na placówkę
- Fotyga chce zostać ambasadorem Polski
- Fotyga zagrożona, bo skrytykowała rząd
- Iwiński: Nie warto wysyłać Fotygi
- Sikorski powstrzyma Fotygę?
- Prezydent szantażuje rząd w sprawie Fotygi
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Źle się dzieje, jeżeli polityka zagraniczna i polska dyplomacja jest zakładnikiem nie wiem - dobrych humorów czy też złych, braku porozumienia. Uważam, że jeżeli są kwestie ustalone, bo rozumiem, że te sześć nazwisk było ustalonych, to powinny zostać podpisane" - powiedział Grzegorz Schetyna w radiu ZET.
>>> Prezydent szantażuje rząd w sprawie Fotygi
Czy premier ma zastrzeżenia do Anny Fotygi? "Na pewno polska polityka zagraniczna i polscy kandydaci na ambasadorów muszą być wspólnie ustalani przez MSZ i prezydenta. Więc wszystko jest, wszystko ma swoją cenę - tak odpowiem" - stwierdził wicepremier.
Co ustalił DZIENNIK?
Z naszych informacji wynika, że czterech ambasadorów wyjechało na skazane placówki bez prezydenckiego dokumentu. To: Jerzy Bayer (Tajlandia), Przemysław Niesiołowski (Nigeria), Ryszard Piasecki (Chile) i Paweł Dobrowolski (Cypr). Anna Niewiadomska, która ma być ambasadorem w Meksyku, i Beata Stoczyńska, która miała objąć placówkę w Nowej Zelandii, wstrzymały swój wyjazd.
>>> Anna Fotyga może być twarzą Polski w ONZ
Listy uwierzytelniające to dokumenty przeznaczone dla głowy państwa przyjmującego. Powinny zostać złożone w miejscowym MSZ najdalej kilka dni po przyjeździe.
Dopiero przyjęcie listów uwierzytelniających przez głowę państwa dopełnia obowiązek akredytacji. Od tej chwili ambasador może oficjalnie pełnić swoją funkcję. "Bez tych dokumentów mogę zająć się pracami biurowymi, ale dla przedstawicieli państwa, do którego przyjeżdżam, jestem osobą prywatną" - opowiada nam jeden z ambasadorów znajdujących się w takiej sytuacji.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!