Polska flaga w psiej kupie uczy czystości?
Warszawski sąd musi rozstrzygnąć, gdzie kończy się i zaczyna patriotyzm. Czy wetknięcie miniaturowej polskiej flagi w atrapę psiej kupy to bezkompromisowa walka o czystość kraju - czy bezmyślna głupota i propagowanie "postaw sprzecznych z dobrem społecznym".
- TVN zapłaci za polską flagę w psich odchodach
- Wojewódzki: Przewietrzyć polski katolicyzm
- Nie wsadził flag w kupki, więc nie znieważył narodu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Wkładanie miniatur polskich flag w atrapy psich kup było happeningiem i nie miało na celu bezczeszczenia symbolu narodowego" - mówił dziś w sądzie jeden z uczestników programu Kuby Wojewódzkiego. Innego zdania jest jednak przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który nałożył na TVN blisko pół miliona zł kary za ten "happening".
Dziś odbyła się pierwsza rozprawa, podczas której TVN odwoływał się od kary nałożonej przez KRRiT - 471 tys. zł za propagowanie "działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym". Chodzi o słynne wtykanie małych polskich flag w atrapy psich kup. KRRiT podkreślała, że prowokacja stacji "wywołała duże społeczne oburzenie" i liczne skargi, w tym protest podpisany przez ponad 10 tys. osób.
>>>TVN zapłaci za polską flagę w psich odchodach
Sporny odcinek programu "Kuba Wojewódzki" TVN wyemitował w marcu 2008 r. W trakcie programu gospodarz i jego uczestnicy wtykali miniaturki biało-czerwonych flag w atrapy psich odchodów. Jak tłumaczył w piątek aktor Krzysztof Stelmaszyk, który jako jedyny z trzech wezwanych uczestników programu stawił się w sądzie, był to happening mający uświadomić nam, "w jakim brudzie żyjemy".
"Sam dostaję szału, kiedy widzę miasto zarzucone psimi kupami" - powiedział Stelmaszyk. Dodał, że nie znał wcześniej scenariusza programu, ale świadomie wziął udział w happeningu. "W żadnym wypadku przez myśl mi nie przeszło, że mógłbym w ten sposób ranić czyjeś uczucia czy bezcześcić polską flagę" - dodał Stelmaszyk.
Spośród wezwanych na piątkową rozprawę uczestników programu w sądzie stawił się jedynie Stelmaszyk. Nieobecność Wojewódzkiego usprawiedliwiono nagrywaniem programu, rysownik Marek Raczkowski za nieusprawiedliwioną nieobecność został ukarany 500 zł grzywną i wezwany na kolejny termin wraz z pouczeniem, że jeśli sytuacja się powtórzy, zostanie doprowadzony przez policję.
Na kolejnej rozprawie oprócz przesłuchania Wojewódzkiego i Raczkowskiego sąd ma też przesłuchać koordynatora akcji zbierania podpisów pod protestem przeciwko programowi Krzysztofa Budziakowskiego oraz rozpatrzyć wniosek o obejrzenie nagrania programu.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!