Prawdziwe kulisy rewolty w PiS
Eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości Marcin Libicki padł ofiarą zakulisowej gry współpracownika Jarosława Kaczyńskiego? Człowiek, który doprowadził do wycięcia go z listy wyborczej, mógł mieć w tym własny interes. Jaki? Sam też chce dostać się do Brukseli.
- Kaczyński ujawnia kulisy rewolty w PiS
- PiS traci posłów z Poznania. To rozpad
- Historycy chcą większych zmian w IPN niż PO
- Marcin Libicki zamieni PiS na Libertas?
- W PiS wrze. Kolejni chcą odchodzić
- Awantury w PiS tuż przed eurowyborami
- Europoseł PiS stracił szansę na Brukselę
- Libicki: nie donosiłem SB i chcę do Brukseli
- Znany poseł PiS popiera Libickiego
- PiS Kaczyńskiego: Ciasne, ale własne
- PSL chciał kupić miejsce w europarlamencie?
- Sypie się lista PiS do europarlamentu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
PiS oficjalnie zrezygnowało z Libickiego, bo trwa jego proces lustracyjny. Ale "Gazeta Wyborcza" uważa, że prawda jest zupełnie inna.
Akta SB, które miały świadczyć o rzekomej współpracy europosła z PRL-owskim wywiadem, zbadał dla szefów PiS Krzysztof Grzelczyk - wicedyrektor wrocławskiego IPN oraz były PiS-owski wojewoda dolnośląski. Teraz okazuje się - napisała "GW"- że Grzelczyk mógł w ten sposób zwiększać własne szanse na mandat w europarlamencie.
>>> Marcin Libicki zamieni PiS na Libertas
Formalnie Krzysztof Grzelczyk nie jest członkiem PiS - obejmując stanowisko w IPN, musiał zawiesić członkostwo w partii. Jest jednak zaufanym prezesa Kaczyńskiego jeszcze z czasów Porozumienia Centrum i był przymierzany nawet do "jedynki" na liście w okręgu dolnośląsko-opolskim.
Ostatecznie jego kandydatura przypadła przywiezionemu z Krakowa Ryszardowi Legutce, byłemu ministrowi edukacji w rządzie PiS. Drugi na liście był obecny europoseł Konrad Szymański, a Grzelczyk - dopiero trzeci.
Tylko zniknięcie Legutki lub Szymańskiego dawało Grzelczykowi szanse na mandat. I tak się stało. Po odejściu Libickiego, Szymański został przez partię przesunięty do Poznania. Teraz Grzelczyk będzie walczył we Wrocławiu o mandat europosła tylko z Legutko, politycznym "zrzutkiem" z Krakowa.
>>> Awantury w PiS tuż przed eurowyborami
Takiego przebiegu zakulisowej gry nie wyklucza sam Marcin Libicki. "To, że biorąc udział w sądzie kapturowym, który mi zafundowano, działał we własnym interesie, jest dla mnie zupełnie oczywiste. Dla nikogo nie było tajemnicą, że nie miał najmniejszych szans w rywalizacji z Konradem Szymańskim i na rękę było mu wypchnięcie go do Poznania" - powiedział były polityk PiS.
Krzysztof Grzelczyk początkowo odmówił rozmowy. Zdecydował się jednak skomentować słowa Libickiego: "To kłamstwo. Dawno nie słyszałem czegoś bardziej absurdalnego" - powiedział "GW".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!