PiS wymusza na PO decyzję o in vitro
Projekt ustawy o in vitro już za kilka dni trafi do Sejmu - dowiedział się DZIENNIK. Nie będzie to jednak propozycja PO, która od ponad roku zapowiada prawne uregulowanie tej metody, lecz posłów PiS, którzy chcą jej całkowitego zakazu. Politycy PO komentują to krótko: to wciąganie drażliwego tematu do kampanii wyborczej do europarlamentu.
- Tusk nie dotrzyma słowa. In vitro zakazane?
- Biskupi do rządu: Co z wartościami?
- Gowin: Nie obchodzi mnie nauka Kościoła
- Komisja Przyjazne Państwo ułatwi adopcję?
- PO odkłada debatę o sztucznym zapłodnieniu
- "Politycy są jak Piłat skazujący Chrystusa"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Inicjatorem projektu jest Bolesław Piecha. "Jest zielone światło ze strony władz klubu PiS na złożenie ustawy zakazującej stosowania w Polsce metody in vitro i adopcji już istniejących zarodków" - mówi nam poseł. Projekt trafi do Sejmu jeszcze w kwietniu, ale jako poselski. "Są różne opinie w tej sprawie, nie chcemy łamać niczyjego sumienia" - wyjaśnia Piecha, dlaczego nie jest to projekt klubu PiS.
Po co jednak składać ustawę zakazującą in vitro, skoro przy tym składzie Sejmu trudno będzie zgromadzić dla niej większość? "Chcemy doprowadzić do debaty" - nie ukrywa Piecha. "Platforma od roku zapowiada ustawę w tej sprawie, a od grudnia czeka na decyzję tego klubu projekt opracowany przez Jarosława Gowina, powołali też specjalny zespół i nic z tego nie wynika" - przypomina wiceszefowa klubu PiS Jolanta Szczypińska.
Dla wiceszefa klubu PO Grzegorza Dolniaka to czysta hipokryzja. "PiS chce się odwołać do swojego twardego elektoratu" - ocenia.
Piecha odparowuje ten zarzut: "Dlaczego Platforma nie załatwiła tej sprawy wcześniej?" A kandydujący do europarlamentu Tadeusz Cymański przypomina, że kwestie bioetyczne są istotnym tematem w Parlamencie Europejskim. Nie widzi nic złego w tym, by w trakcie kampanii zająć jasne stanowisko w trudnych sprawach, a nie jak Platforma uciekać w ogólniki. Po czym tak opisuje strategię wyborczą PiS i PO: "Aby zdobyć 30 proc. poparcia trzeba być zdecydowanie za albo przeciw, ale aby utrzymać 60 proc. to już nie można być ani za, ani przeciw".
Działanie PO potwierdza diagnozę PiS. We wtorek odbyło się posiedzenie władz klubu tej partii. Dolniak przyznał, że na tym spotkaniu temat in vitro nie był poruszany i w kalendarzu działań klubu na najbliższy czas też go nie ma.
Sam Gowin twierdzi, że kampania wyborcza to zły czas na dyskusję o in vitro. Ale dodaje: "Trudno jest mieć pretensję do polityków PiS, bo Platforma sama doprowadziła do tej sytuacji".
Już w grudniu złożył w swoim klubie projekt dopuszczający in vitro, ale zakazujący niszczenie i mrożenie ludzkich zarodków. Jednak PO od pół roku odkłada decyzję, co z nim zrobić. Gowin przypomina, że sprawa in vitro wymaga pilnego uregulowania, bo w Polsce nie ma na ten temat żadnych przepisów. Także zobowiązania wynikające z wejścia do Unii Europejskiej nakładają na nas obowiązek przyjęcia odpowiedniego prawa.
Jak wybrnąć z tej sytuacji? "Trzeba jak najszybciej powołać sejmową komisję nadzwyczajną ds. bioetycznych, która zajmie się wszystkimi projektami w sprawie in vitro. To pozwoli wyłączyć tę sprawę z kampanii wyborczej" - proponuje Gowin.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!