Związkowcy skarżą policję, Tusk jej broni
Nie milkną echa wczorajszego burzliwego protestu związkowców ze Stoczni Gdańsk pod Pałacem Kultury i Nauki. "To była wyraźnie zaplanowana akcja policji wobec stoczniowców" - przekonuje szef stoczniowej "Solidarności". Związkowcy rozważają skierowanie sprawy do prokuratury. "Policja działała odpowiedzialnie i użyła adekwatnych środków" - odpiera zarzuty premier.
- Szefowie policji imprezują z biznesmenami
- Tusk: Opozycja modli się o kłopoty rządu
- Kongres Tuska w cieniu gwizdów i procesu
- Związkowcy w szpitalu po bitwie z policją
- Awantura w Sejmie. O pieniądze i zadymę
- Schetyna: Może być wstyd na cały świat
- Stoczniowcy do Wałęsy: Chodź z nami!
-
Bitwa stoczniowców w Warszawie
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wczorajsza demonstracja kilkuset stoczniowców rozpoczęła sie od spalenia kukły premiera Donalda Tuska. Potem w ruch poszły petardy, zapłonęły opony. Wtedy do akcji wkroczyła policja, która użyła pałek i gazu pieprzowego. W sumie rannych zostało 25 osób, w tym pięciu mundurowych. Tuż obok, w Pałacu Kultury i Nauki, trwał kongres Europejskiej Partii Ludowej.
>>> Związkowcy w szpitalu po bitwie z policją
Jednak stoczniowcy, którzy zgłosili się dziś do lekarza, uważają, że policja użyła wobec nich nie gazu pieprzowego, a jakiejś "dziwnej substancji". Przewodniczący stoczniowej "S" Roman Gałęzewski podejrzewa, że jest to efektem "jakichś rozgrywek w tym rządzie, albo chciano wypróbować nowe środki na stoczniowcach".
Komenda Główna Policji odpiera zarzuty stoczniowców. Policjanci przekonują, że mundurowi interweniowali zgodnie z prawem. "Z zarejestrowanych obrazów wyraźnie widać, kto był stroną atakującą. Manifestujący nie reagowali na wezwania policji, przerwali linię płotu i zbliżyli się do kolejnych barierek" - powiedział rzecznik KGP podinsp. Mariusz Sokołowski.
Zapewniał też, że policja nie użyła żadnego tajemniczego środka. "Gaz pieprzowy, jedyny taki środek w dyspozycji policji, nie zagraża życiu lub zdrowiu człowieka. Jest to jeden z najmniej uciążliwych środków. O wiele bardziej niebezpieczny jest dym i toksyny z palących się opon" - powiedział Sokołowski.
Szef policji gen. insp. Andrzej Matejuk powołał komisję do wyjaśnienia przebiegu manifestacji. "Była próba przedostania się przez płoty i agresywne zachowanie demonstrantów, dlatego policja musiała zareagować i zareagowała" - ocenił wicepremier Grzegorz Schetyna.
>>> Kongres Tuska w cieniu gwizdów i procesu
Policjantom wtóruje premier. "Z tego, co obserwowałem, wynika, że policja robiła, to co należy. To były łagodne środki ostrożności" - przekonywał Donald Tusk. Szef rządu dodał, że wszędzie na świecie, gdy spotykają się najpoważniejsi politycy, środki bezpieczeństwa są dużo bardziej rygorystyczne.
"Ktokolwiek złamał prawo, będzie odpowiadał - czy demonstrant, czy policjant. W mojej ocenie policja działała w sposób odpowiedzialny i użyła adekwatnych środków. Ale zbadamy każdy szczegół, jeśli będzie taka potrzeba" - zapewniał Donald Tusk.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!