Przyszli do premiera ze śpiworami w rękach
Do biura premiera weszli o godz. 11.30 i jeszcze nie wiedzą, kiedy z niego wyjdą. "Normalnie zadzwoniliśmy do drzwi. Pracownik nam otworzył. Weszliśmy do środka w dziewięciu. Fakt, że jest trochę ciasno, ale co zrobić. Czekamy na premiera" - mówi DZIENNIKOWI Andrzej Ślipko, który zajął biuro poselskie Donalda Tuska w Gdańsku.
- Policja nie wyrzuci związkowców Sierpnia '80
- Policja wyrzuciła związkowców z biur PO
- Związkowcy protestują w Warszawie
- Rząd o grypie: Kontrolujemy sytuację
- Warszawa szykuje się na związkowy najazd
- Sierpień '80 okupuje biuro poselskie Tuska
- Tusk: Reagujemy stanowczo, nie brutalnie
- Odblokowali biuro Tuska, ale zablokują kraj
- Minister zdrowia: PiS gra świńską grypą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"O godzinie 11.30 przedzwoniłem, bo tu jest domofon, i poprosiłem o wpuszczenie do środka. Powiedziałem po prostu, że chcę wejść do biura Donalda Tuska. Pracownik sekretariatu, będąc fachowcem, wpuścił mnie nie robiąc żadnych problemów. No i weszliśmy w dziewięciu. W środku jest trochę ciasno, ale co zrobić" - mówi Andrzej Ślipko z Sierpnia '80.
Członkowie tego związku zajęli dziś sześć biur posłów PO w całym kraju. Są w placówkach w Radomiu, Katowicach, Szczecinie, Łodzi, Warszawie i w Gdańsku, gdzie zajęli biuro szefa PO - premiera Donalda Tuska.
>>>Sierpień '80 okupuje biuro poselskie Tuska
Związkowcy zapowiadają, że będą nocować w zajętym lokalu. Do biura przyszli ze śpiworami. Zamierzają okupować lokal aż do skutku, czyli do spotkania z premierem. W 2008 roku też okupowali biuro Donalda Tuska. Wtedy jego ludzie wpadli na nietypowy pomysł - żeby pozbyć się protestujących postanowili przenieść biuro poselskie do innego lokalu.
"Mam nadzieję, że premier tak nie zrobi. To byłoby tchórzostwo. Gdyby po raz drugi przeniósł biuro w Gdańsku, no to nie wiem gdzie. Może niech od razu kupi sobie bilet na samolot. Jestem gotów chodzić po rynku w Gdańsku i zbierać pieniądze dla niego na ten bilet" - mówi Ślipko.
Protestujący nie mają telewizora. Nie oglądają więc przekazów z protestów w innych biurach. Dzwonią czasami do kolegów i tak zdobywają informacje na temat rozwoju sytuacji. A ta się zmienia na bieżąco, więc dzwonią do siebie często. W Warszawie związkowcy pikietowali przed drugim biurem poselskim Tuska. Na drzwiach przykleili kartkę z napisem: Tu panuje świńska grypa. Mieli też maseczki zabezpieczające przed zakażeniem wirusem.
"W biurze premiera nie dostaliśmy ani herbaty, ani kawy. Nie mamy jednak o to pretensji do pracowników, bo specjalnie o nic nie prosiliśmy" - mówi Ślipko.
Związkowcy będą spać w biurze. "Nie mamy wyjścia. Gdybyśmy przychodzili tu przez miesiąc co rano i wychodzili o 18.30 nikt nie zauważyłby naszego protestu" - dodaje Ślipko, który liczy na to, że Donald Tusk pojawi się w końcu w swoim gdańskim biurze. "Czekamy na spotkanie, chociaż wiemy, że premier rzadko tu przyjeżdża. Co powiemy mu, gdy przyjedzie? Przede wszystkim zapytamy, czy jest gotowy do szczerych rozmów bez mydlenia oczu. Jeśli tak, to usiądziemy i rozmawiać" - mówi Ślipko.
Sierpień '80 opracował nowe 21 postulatów dla rządu. Chce ich spełnienia. Pierwszy postulat mówi o Polsce "dla obywateli, nie dla elit", w innych związkowcy domagają się ratowania stoczni, przemysłu zbrojeniowego, energetycznego, wydobywczego i kolei, podwyżek w służbie zdrowia i dla nauczycieli, taniego transportu publicznego.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!