Tusk odwoła fetę? Kurski popiera ten pomysł
Co Jacek Kurski sądzi o pomyśle Donalda Tuska, żeby rząd wycofał się z organizacji 20. rocznicy pierwszych wolnych wyborów? "To dość interesująca propozycja, zwłaszcza, że było gołym okiem widać, że Donald Tusk zamierza wykorzystać te uroczystości do promocji swojej partii" - mówi DZIENNIKOWI Jacek Kurski, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
- Szef Sierpnia '80: Tusk to tchórz
- Stoczniowcy do Wałęsy: Chodź z nami!
- Rulewski: Związkowcy szkodzą Polsce
- Premier nie chce demonstracji stoczniowców
- Prezydencka gala szybciej niż rządowa
- Tusk i Merkel zatańczą przy Scorpions?
- Niesiołowski: "Solidarność" to przestępcy
- Stoczniowcy zakłócą kongres Tuska
- Schetyna: Może być wstyd na cały świat
- Obchody 4 czerwca przeniesione do Warszawy?
- Rząd ucieka przed związkowcami do Krakowa
- "Stoczniowcy nie zakłócą rocznicy 4 czerwca"
- Lis: Premierze, świętujmy rocznicę w Gdańsku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Premier Donald Tusk powiedział wczoraj, że planowana na 4 czerwca w Gdańsku uroczystość prawdopodobnie się nie odbędzie, jeśli potwierdzi się informacja, że miałaby ona zostać zakłócona. 4 czerwca na placu Solidarności, na którym stoi Pomnik Poległych Stoczniowców, planowano spotkanie szefów rządów wielu państw z młodzieżą. Na ten sam dzień w tym miejscu związkowcy z Solidarności zapowiedzieli manifestacje w obronie stoczni i "wszystkich ludzi, którzy są zwalniani".
"Premier ma problem z obchodzeniem rocznic i nie wpisywaniem ich do kalendarza wyborczego. Z drugiej strony ostatnio nadużywał symboli solidarnościowych do promowania swojej partii" - mówi DZIENNIKOWI Jacek Kurski. Jego zdaniem, podczas gdańskich obchodów sytuacja Donalda Tuska byłaby wyjątkowo dwuznaczna.
"On się obawia, że 4 czerwca w Gdańsku będzie symbolem jednej wielkiej klęski w sprawach przemysłu jego rządu" - mówi Kurski. "Tusk po prostu chce uciec od odpowiedzialności."
>>>Stoczniowcy zakłócą kongres Tuska
Szef Zarządu Głównego PiS Joachim Brudziński uważa natomiast, że nie ma powodu, aby związkowcy nie protestowali w tym samym czasie, w którym zaplanowane są uroczystości związane z 20. rocznicą odzyskania wolności i upadku komunizmu w Europie Środkowej.
"Dlaczego związkowcy mają protestować kiedy indziej?" - pyta Brudziński i dodał, że "świętym prawem strony społecznej" jest przypominanie o swoich postulatach.
Dodał, że europejskim politykom zebranym na uroczystościach 4 czerwca będzie łatwo "mieć usta pełne frazesów, mówić o zasługach stoczniowców i polskich robotników". Ale wówczas, kiedy przychodzi do konkretnych decyzji, to przyczyniają się oni - zdaniem Brudzińskiego - do tego, aby polskie stocznie zwracały pomoc publiczną i likwidowały miejsca pracy.
"Co mają w tej sytuacji zrobić robotnicy? Ustawić się i klaskać?" - mówił Brudziński.
Polityk PiS powiedział również, że chce wyrazić premierowi wdzięczność za to, iż nie nazwał tych, którzy mogliby zakłócić obchody "wichrzycielami czy warchołami".
"Platforma zaczyna nie tylko mówić, ale i niestety działać jak swego czasu działała jedyna przewodnia siła, która protesty związkowe określała mianem warcholstwa i nasyłała na protesty oddziały Milicji Obywatelskiej" - ocenił.
Zdaniem Brudzińskiego, obalenie komunizmu 20 lat temu nie było dziełem elit, ale robotników i - jak mówił - stało się nie po to, żeby "rządzący mieli dobre samopoczucie i mogli poklepywać się z wielkimi tego świata po plecach".
"Mam prośbę do premiera, żeby zajął się tym czym powinien, a nie sporami z opozycją, prezydentem, środowiskami kombatanckimi, czy protestującymi związkowcami. A powinien zająć się pracą" - mówi krótko DZIENNIKOWI Zbigniew Girzyński z PiS.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!